Trudno nie użyć znienawidzonego zdania rozpoczynającego wypracowania gimnazjalistów – „Już starożytni Grecy” – rozważając znaczenie charakteru. Już starożytni Grecy bowiem pisali o charakterze jako o podstawie dobrze funkcjonującego społeczeństwa.

Człowiek (tak rozumowali) nie rodzi się sobie a muzom, ale wprost z łona wradza się w sam środek społeczności i, aby stać się jej wartościowym członkiem, musi zostać poddany szkoleniu ducha. Jeśli się nie uda, neurotyczny, ordynarny lub po prostu zły delikwent zaburzy harmonię miasta i będzie bruździł; najlepiej wziąć takiego za kołnierz i wystawić za bramy. Jeśli zaś proces kształtowania charakteru się powiedzie, zostanie mężem cnotliwym – o spójnych, stabilnych nawykach, takich jak hojność, odwaga czy umiarkowanie. Taki ktoś wtopi się w miasto, będzie wzorowym obywatelem, jego czyny będą mieć właściwe efekty, innym będzie się z nim żyć dobrze, dzięki jego udziałowi społeczność będzie miała się coraz lepiej i będzie osiągać swe cele. A potem jeszcze przyuczy do cnót następne pokolenie, poprzez przykład, napominanie i feedback. I tak to powinno działać: społeczność kształtuje charakter, charakter kształtuje społeczność, polityka działa gładko i efektywnie, a wszystko zasadza się na jakości człowieka. Czy człek cnotliwy jest szczęśliwy? Tak, ale nie dlatego, że próbuje, nie dlatego, że cnoty mu po temu służą; jest szczęśliwy niejako przy okazji.

Pozostało 91% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.