Jeszcze tej jesieni do Ukrainy mogą dotrzeć amerykańskie czołgi M1 Abrams, dostarczane w ramach Ukraine Democracy Defense Lend-Lease Act. Za naszą wschodnią granicą może powstać również coś na kształt quasi-wojskowej bazy logistycznej do remontu oraz utrzymania sprzętu przekazanego przez USA. Jeśli tak się stanie, to będą w niej zatrudnieni pracownicy firm wojskowych m.in. ze Stanów, określani mianem „prywatnych kontraktorów”. O takich planach informują źródła DGP w ukraińskich władzach i amerykańskiej dyplomacji.
Wraz z ogłoszoną przez Władimira Putina częściową mobilizacją Amerykanie planują nadal dozbrajać Kijów. Jak podaje Ośrodek Studiów Wschodnich, wzmocnienie sił rosyjskich na wschodzie i południu może potrwać nawet dwa miesiące. Do zakończenia tego procesu USA chcą wzmocnić ukraińskie wojska pancerne. Przede wszystkim po to, by mogły kontynuować ofensywę na południu i utrzymać zdobycze na wschodzie kraju. Nasi rozmówcy po stronie ukraińskiej nie lekceważą rosyjskich planów mobilizacyjnych. Ale wskazują na niską jakość rekrutów i częściowe rozbicie elitarnych jednostek, jak choćby 1 Gwardyjskiej Armii Pancernej, która atakowała od pierwszych dni wojny.