Aglomeracje pęcznieją pod wpływem migracji, mniejsze miasta pustoszeją, a mieszkania w metropoliach stają się towarem luksusowym. Czy Polsce grozi spustoszenie prowincji, dlaczego Trójmiasto nie podzieli losu Barcelony i jak narzędzia planistyczne mogą uratować dialog inwestorów z samorządami? O wyzwaniach demograficznych, przywiązaniu Polaków do własności i rynku mieszkaniowym opowiada Robert Maraszek, członek zarządu PZFD Trójmiasto.
Polska kurczy się w sposób nierównomierny. Podczas gdy wielkie metropolie, na czele z Trójmiastem, nieustannie absorbują migrację wewnętrzną oraz zagraniczną, mniejsze i średnie ośrodki wyludniają się coraz szybciej. Według statystyk w ciągu najbliższych dwóch dekad nawet co piąty mieszkaniec opuści mniejsze miejscowości.
Demografia i migracja najważniejsze
Jak ocenia Robert Maraszek, stoimy w obliczu zjawiska, które całkowicie zdominuje debatę publiczną i gospodarczą w kraju.
– To prawdopodobnie będzie największe wyzwanie naszych czasów. Przez najbliższe dwie dekady nie będziemy zajmować się niczym innym, tylko demografią. Ruch ludności z mniejszych ośrodków do aglomeracji przekłada się na wzrost cen gruntów oraz mieszkań. Na dłuższą metę ten trend spowoduje dalsze spustoszenie prowincji, dlatego musimy na nowo przemyśleć cały model rozwoju społeczno-gospodarczego w Polsce – podkreśla członek zarządu Polskiego Związku Firm Deweloperskich Trójmiasto.
Wielkie zmiany zachodzą również w strukturze społecznej. Podczas gdy dwadzieścia lat temu zaledwie co piąte mieszkanie zajmował singiel, dziś już co trzecie gospodarstwo domowe w Polsce jest jednoosobowe. Gwałtownie przybywa samotnych seniorów i osób żyjących w pojedynkę, a maleje udział tradycyjnych rodzin z dziećmi. Równolegle istotną przyczyną zapaści urodzeń jest zerwanie korzeni młodych ludzi z rodzinami w wyniku wyjazdu do metropolii. Choć deweloperzy deklarują elastyczność w projektowaniu osiedli senioralnych czy lokali premium, Robert Maraszek zaznacza, że budownictwo dla osób starszych może napotkać bariery związane z naszymi przyzwyczajeniami kulturowymi.
Dodaje, że w realiach wysokich stóp procentowych rośnie dyskusja o najmie instytucjonalnym, jednak aż 86 proc. Polaków mieszka w lokalach własnościowych.
– Dla naszych obywateli posiadanie mieszkania na własność to wciąż podstawowa gwarancja stabilności i bezpieczeństwa, która bezpośrednio koreluje z decyzją młodych o posiadaniu potomstwa – zauważa.
Jednocześnie koszty budowy osiągnęły pułap, za którym nowe lokale w aglomeracjach stają się niedostępne dla przeciętnego klienta.
– Myślę, że granicę, za którą mieszkanie staje się dobrem luksusowym, już przekroczyliśmy – uważa Robert Maraszek.
Ostateczne ceny windują rosnące koszty materiałów, energii, pracy oraz nieustanne zaostrzanie przepisów i wymogów prawnych.
Zrównoważona sytuacja w Gdańsku
Robert Maraszek uspokaja natomiast w kwestii turystycznej presji na Trójmiasto. W jego ocenie Gdańskowi nie grozi los hiszpańskich miast, takich jak Barcelona, gdzie centra opustoszały z powodu gentryfikacji i masowego wykupu kamienic pod najem turystyczny. Ochroną przed takim scenariuszem jest w Polsce rozproszona struktura własności w budynkach wielorodzinnych. Kluczem do zrównoważonego rozwoju aglomeracji ma być także zacieśniająca się współpraca z samorządami w oparciu o Zintegrowane Plany Inwestycyjne (ZPI) oraz umowy urbanistyczne, pozwalające deweloperom wspólnie z miastem współtworzyć infrastrukturę drogową, komunalną i społeczną.
Wydarzenie organizował Polski Związek Firm Deweloperskich.
PAO
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu