Polska wchodzi w okres rekordowych inwestycji. Największym wyzwaniem będzie przeprowadzenie do 2035 r. wielu strategicznych projektów równocześnie – w przewidywalnym rytmie, przy odpowiednim przygotowaniu, finansowaniu i wykorzystaniu potencjału krajowych firm – mówi Artur Popko, prezes Budimeksu.
Czy można powiedzieć, że Polska jest obecnie wielkim placem budowy? Jak to wygląda z perspektywy Budimeksu?
Polska wchodzi w okres inwestycji o skali niespotykanej od dekad. Mówimy o drogach, kolei, energetyce, infrastrukturze obronnej, Porcie Polska czy pierwszej elektrowni jądrowej. Nie wszystkie te projekty są jednak na etapie intensywnych prac. W wielu przypadkach trwają jeszcze postępowania przetargowe, prace projektowe lub proces uzyskiwania niezbędnych decyzji. Prawdziwym miernikiem inwestycyjnego przyspieszenia nie będzie więc wartość zapowiedzi, lecz tempo, w jakim przełożą się one na dobrze przygotowane i sprawnie prowadzone budowy. Największej fali realizacyjnej spodziewamy się w latach 2028–2029.
Z perspektywy Budimeksu to przyspieszenie już jest widoczne. Realizujemy obecnie ok. 230 kontraktów, a na koniec czerwca nasz portfel zamówień wynosił 17,86 mld zł. Pracujemy między innymi przy programie linii kolejowej Podłęże – Piekiełko, drogi ekspresowej S10, pierwszej elektrowni jądrowej i terminalu Port Polska. Te projekty pokazują, że zmienia się nie tylko skala rynku, ale również poziom jego złożoności. Budimex łączy kompetencje drogowe, kolejowe, energetyczne, kubaturowe, hydrotechniczne i przemysłowe. Dzięki temu możemy podejmować zadania wymagające koordynacji wielu specjalizacji i uczestników procesu inwestycyjnego.
Nie będzie przesady w twierdzeniu, że wielkie projekty budowlane mają ogromne znaczenie dla przyszłości polskiej gospodarki?
Już na etapie planowania i realizacji megaprojekty tworzą miejsca pracy i zamówienia dla całego ekosystemu firm – od projektantów i producentów po dostawców oraz podwykonawców – a także generują wpływy podatkowe. Po zakończeniu budowy inwestycje te będą długofalowo wspierać gospodarkę – usprawnią transport i logistykę, zwiększą dostępność energii oraz stworzą lepsze warunki rozwoju przedsiębiorstw. Ich realizacja pozwoli również polskim firmom i specjalistom zdobyć doświadczenie oraz referencje potrzebne przy kolejnych projektach w kraju i za granicą.
Trzeba patrzeć na nie również przez pryzmat bezpieczeństwa. Drogi, kolej, porty, lotniska i sieci energetyczne są częścią odporności państwa. W sytuacji kryzysowej decydują o ciągłości dostaw, mobilności wojska i dostępie do infrastruktury krytycznej. Dlatego o podwójnym zastosowaniu trzeba myśleć już podczas projektowania.
Jednak trzeba pamiętać, że sama decyzja o finansowaniu inwestycji nie gwarantuje jej powodzenia. Potrzebne są doświadczone zespoły, sprawne procesy, sprzęt, podwykonawcy i stabilne łańcuchy dostaw. Tych zdolności nie buduje się w kilka miesięcy. Dlatego silny sektor wykonawczy jest częścią strategicznego zaplecza gospodarki. I tu widzimy rolę Budimeksu jako strategicznego partnera państwa. Posiadamy wszelkie zdolności organizacyjne, aby przekładać złożone plany na realizację, utrzymywać kontrolę nad ryzykiem i rozwijać kompetencje, które pozostaną w kraju po zakończeniu inwestycji.
Wspomniał pan o budowie pierwszej elektrowni jądrowej. Prace realizowane przez Budimex rozpoczęły się w sierpniu. Co jest najtrudniejsze przy realizacji projektu o takiej skali i znaczeniu?
W naszym obecnym zakresie odpowiadamy za kluczowe prace przygotowawcze i ziemne na terenie przyszłej elektrowni. Obejmują one niwelację terenu, wykonanie dodatkowych nasypów, przebudowę i rozbudowę systemów odwodnienia, budowę ok. 16 km dróg tymczasowych oraz przygotowanie zaplecza technicznego. Największym wyzwaniem jest połączenie ogromnej skali z precyzyjną kontrolą procesu. Trzeba skoordynować ludzi, ciężki sprzęt, transport i wielu wykonawców, zachowując wysokie wymagania dotyczące bezpieczeństwa, jakości i dokumentacji. Mamy świadomość, że od jakości naszego zakresu zależy tempo kolejnych etapów. Dla nas wykonawcza sprawczość oznacza umiejętność prowadzenia prac w odpowiednim tempie, przy zachowaniu pełnej kontroli nad jakością i bezpieczeństwem. W przypadku pierwszej polskiej elektrowni jądrowej stawka jest wyjątkowo wysoka, ponieważ inwestycja ta będzie wpływać na bezpieczeństwo energetyczne kraju przez kolejne dekady.
Jak pan skomentuje wyniki Grupy Budimex za I połowę 2026 r., które ogłosiliście w sierpniu?
To było dobre półrocze, szczególnie po trudnym początku roku. Przychody Grupy wyniosły 4,263 mld zł i wzrosły o 8 proc. Zysk brutto ze sprzedaży zwiększył się o 26 proc., do ponad 611 mln zł, a wynik operacyjny osiągnął 309 mln zł. Zysk netto wyniósł 251,6 mln zł wobec 269 mln zł rok wcześniej. Wpłynęły na to słabszy wynik działalności finansowej i wyższe obciążenia podatkowe.
Dobrą podstawę do dalszego wzrostu daje nam portfel zamówień. W pierwszym półroczu podpisaliśmy umowy o wartości 4,89 mld zł, niemal dwukrotnie większej niż rok wcześniej. Portfel zamówień na koniec czerwca wynosił 17,86 mld zł. Ta skala przekłada się na realny wpływ Budimeksu na polską gospodarkę. Zatrudniamy ponad 8 tys. osób, a realizując kontrakty, angażujemy szeroki ekosystem firm działających w Polsce. Współpracujemy z niemal 20 tys. podwykonawców, dostawców i partnerów. W ostatnich czterech latach odprowadziliśmy ponad 2,6 mld zł z tytułu CIT, PIT i VAT, a od 2021 r. przeznaczyliśmy ponad 6 mld zł na wynagrodzenia.
Dotykamy tu kwestii local contentu?
Tak, dokładnie. Realizacja naszych kontraktów angażuje szeroki ekosystem firm działających w Polsce. Przy największych inwestycjach są to setki podmiotów – od projektantów i producentów po dostawców oraz podwykonawców. Wraz z nową infrastrukturą rozwijają się przedsiębiorstwa, powstają miejsca pracy, wzmacniają się łańcuchy dostaw, a zdobyte kompetencje mogą być wykorzystane przy kolejnych projektach. To jest dla mnie praktyczny wymiar local contentu. Najważniejsze jest to, jaka część wartości powstającej przy inwestycji rzeczywiście zostaje w Polsce – w podatkach, wynagrodzeniach i zamówieniach dla krajowych przedsiębiorstw, ale także w wiedzy, certyfikatach i referencjach. Dlatego local content powinien być uwzględniany już podczas przygotowywania inwestycji i modelu zamówienia. Wczesny dialog z rynkiem daje krajowym przedsiębiorstwom czas na rozwój zespołów, zakup sprzętu i zdobycie wymaganych certyfikatów. W ten sposób strategiczne projekty wzmacniają zdolność polskich firm do udziału w kolejnych, coraz bardziej wymagających inwestycjach.
Obok dopracowania koncepcji local content, jakie inne bariery należy usunąć, aby usprawnić realizację wielkich projektów budowlanych w Polsce?
Nie ma jednego przepisu, którego zmiana rozwiąże wszystkie problemy. Największe rezerwy czasowe widzę podczas przygotowania inwestycji. Im wcześniej rozpoznamy warunki gruntowe, kolizje, kwestie środowiskowe i wymagania technologiczne, tym mniej zmian i sporów pojawi się na budowie. Druga kwestia to przewidywalność. Firmy muszą odpowiednio wcześniej wiedzieć, kiedy poszczególne programy wejdą w fazę realizacji. Długie przerwy powodują odpływ specjalistów i ograniczenie inwestycji w sprzęt. Z kolei uruchomienie wielu opóźnionych projektów w jednym momencie może doprowadzić do niedoboru ludzi, materiałów i podwykonawców. Dla rynku stabilny rytm inwestycji jest lepszy niż ich gwałtowna kumulacja.
Potrzebujemy też sprawnych postępowań i rozsądnego podziału ryzyka. Prawo do odwołania musi zostać zachowane, ale instytucje powinny mieć zasoby pozwalające szybko rozstrzygać spory. Przy skali planowanej do 2035 r. konieczna będzie również koordynacja inwestycji na poziomie całego państwa, ponieważ drogi, kolej, energetyka, atom, Port Polska i infrastruktura obronna będą korzystały z tych samych zasobów wykonawczych.
Budimex realizuje również projekty za granicą. Czy wykonawstwo usług budowlanych jest atrakcyjnym polskim produktem eksportowym?
Tak, pod warunkiem że eksportujemy nie tylko pracę, lecz także pełne kompetencje wykonawcze: inżynierię, zarządzanie złożonym projektem, organizację łańcucha dostaw i kontrolę ryzyka. Dobrym przykładem jest węzeł D1/D4 pod Bratysławą, który zakończyliśmy 90 dni przed terminem.
Na koniec pierwszego półrocza wartość naszego portfela poza Polską wynosiła ok. 1,5 mld zł. Koncentrujemy się na Niemczech, Czechach, Słowacji, Łotwie i Estonii, gdzie mamy już lokalne zespoły, struktury i doświadczenie. Nie interesuje nas pojedynczy kontrakt bez perspektywy dalszego rozwoju. Chcemy budować trwałą i rentowną obecność na wybranych rynkach.
Naszym produktem eksportowym są kompetencje wykonawcze: zdolność do wzięcia odpowiedzialności za złożony projekt, połączenia ludzi, technologii i partnerów oraz sprawnej realizacji inwestycji zgodnie z wymaganiami. Taką pozycję Budimex konsekwentnie buduje w regionie.
Organizator
Partner
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu