Sytuacja prawna węglowego giganta znowu się komplikuje. Najlepszym wyjściem może okazać się ponowne przeprowadzenie postępowania dotyczącego wpływu turoszowskiej kopalni na środowisko.
Specjaliści, których poprosiliśmy o opinię w sprawie Turowa są zgodni: przynajmniej przez kilka najbliższych lat dolnośląski kompleks pozostanie nieodzowny dla zaspokojenia potrzeb energetycznych kraju. Tymczasem kopalnię czeka seria batalii, która może zatrząść prawnymi podstawami jej funkcjonowania.
We wtorek światło dzienne ujrzała decyzja Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego o zawieszeniu wykonania decyzji środowiskowej dotyczącej eksploatacji położonych w Bogatyni złóż węgla brunatnego, który zasila czwartą co do wielkości elektrownię w kraju (ponad 2 GW mocy). Choć to, czy i w jaki sposób decyzja warszawskiego sądu wpływa na możliwość kontynuacji wydobycia budzi na razie wątpliwości, sąd przychylił się do obaw, że funkcjonowanie kopalni na warunkach określonych przez Generalną Dyrekcję Ochrony Środowiska może przyczynić się do poważnych szkód środowiskowych. Teraz odwołania od decyzji WSA – złożone przez GDOŚ oraz właściciela Turowa, grupę PGE – powinien rozpatrzyć Naczelny Sąd Administracyjny. Ma na to 2 miesiące. Najpóźniej do września zapaść z kolei powinien wyrok WSA, który merytorycznie odniesie się do zarzutów stawianych decyzji środowiskowej dla Turowa.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.