Fundusze emerytalne powtarzają cudze błędy

Grzegorz Zalewski ekspert DM Banku Ochrony Środowiska i twórca portalu futures.pl
Grzegorz Zalewski ekspert DM Banku Ochrony Środowiska i twórca portalu futures.plDGP
6 maja 2008

Twórcy polskiego systemu emerytalnego powtórzyli te same błędy, które popełniono kiedyś w Chile

Koszty ponoszone przez klientów towarzystw emerytalnych są horrendalne. W skrócie - instytucje zbiorowego inwestowania pobierają dwa główne rodzaje opłat: opłatę za zarządzanie, oraz opłatę dystrybucyjną. Ta pierwsza, jak sama nazwa wskazuje, jest wynagrodzeniem za zarządzanie funduszami. Druga to opłata, z której wynagradzani są choćby dystrybutorzy funduszy. Jak wiemy, uczestnictwo w systemie emerytalnym w Polsce jest obowiązkowe. Każdy musi wybrać jakiś fundusz. W związku z taką liczbą osób, które nie mają wyjścia, OFE (14 z 15) pobiera maksymalną dopuszczoną prawem prowizję, czyli 7 proc. Co prawda, przedstawicielka Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych pani Ewa Lewicka przekonuje w różnych wywiadach, że to jest mniej, niż pobierają fundusze. Ale zwykle porównuje ona opłaty za zarządzanie, pomijając dyskretnie fakt, że opłata dystrybucyjna (gdzie dystrybutorzy są niepotrzebni, bo to system przymusowy) jest dwa razy większa niż w funduszach inwestycyjnych, a do niedawna była trzy, czterokrotnie wyższa niż inflacja. My sobie dyskutujemy, a fundusze biorą swoje.

Pozostało 35% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: GP
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.