Ryszard Petru: Przekroczenie progu to nie katastrofa

Ryszard Petru
Ryszard PetruDGP
11 stycznia 2011

Przyjęło się sądzić, że przekroczenie drugiego progu ostrożnościowego z ustawy o finansach publicznych oznacza katastrofę gospodarczą i polityczną. Kiedy jednak przyjrzymy się ustawie, okaże się, że opisane tam kroki nie są ani straszne, ani równoznaczne z samobójstwem politycznym.

Ustawa mówi o tym, że po przekroczeniu progu 55 proc. do PKB saldo budżetu dwa lata później musi być dodatnie albo przynajmniej zerowe. Daje jednak też drugą możliwość – deficyt ma być na takim poziomie, aby dług publiczny był niższy od wartości uzyskanej w momencie przekroczenia progu. Ten drugi warunek łatwiej jest spełnić, gdyż oprócz tempa wzrostu gospodarczego relację długu do PKB można obniżyć wpływami z prywatyzacji oraz kursem złotego. Na realizację zapisów ustawy rząd ma dwa lata, bo formalne ogłoszenie przekroczenia limitu następuje w kolejnym roku, a działania, które muszą być podjęte, jeszcze w następnym. Oczywiście skala wyzwań zależy od poziomu deficytu, od którego trzeba dokonywać redukcji. Czym innym jest obniżenie deficytu budżetowego z 8 proc. PKB w dwa lata, a czym innym z 4 proc. PKB. Niemniej pamiętać trzeba, że jest to proces rozłożony w czasie, w którym niebagatelne znaczenie mają przychody z prywatyzacji. Redukcja deficytu rzędu 2 – 3 proc. PKB z pomocą prywatyzacji nie jest na pewno misją samobójczą.

Pozostało 54% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.