Wśród licznych komentarzy walutowych głos Kennetha Rogoffa na temat słabości dolara zasługuje na szczególną uwagę. Jeszcze w 2000 roku, wraz z Maurice Obstfeldem, opublikował on wpływowy artykuł, w którym dowodził, że zmniejszenie deficytu obrotów bieżących USA wywoła bardzo znaczący wzrost (ok. 40-50 proc.) kursu euro wobec dolara.
Mechanizm teorii był (w ogromnym skrócie) taki: wynikiem trafiania w amerykańskie ręce mniejszej części światowego kapitału musi być spadek popytu na usługi i towary USA. Aby ten spadek zrekompensować, spaść muszą ceny (relatywnie do cen zagranicznych), a więc osłabić się musi dolar i to osłabić znacząco, zważywszy na wyjątkowo małe przełożenie kursów walutowych na ceny w USA (to właśnie dlatego iPhone'y, aparaty czy samochody importowane z USA są tak tanie!). Im tańszy jest dolar, tym mniejszy spadek zatrudnienia i produkcji wywołany spadkiem deficytu na rachunku obrotów bieżących. Co więcej, im słabsza waluta amerykańska, tym mniej USA jest zadłużone wobec reszty świata - przecież dług USA jest denominowany właśnie w dolarach.
Zagadką ostatnich lat był brak poprawy na rachunku obrotów bieżących powiązany z taniejącym dolarem. Dziś wygląda na to, że układanka bardziej przystaje do teorii szkicowanych osiem lat temu, choć coraz więcej głosów sugeruje, że to waluty azjatyckie powinny przejąć (po euro) pałeczkę walut zyskujących na wartości wobec dolara. Kluczowa i ciągle otwarta pozostaje jednak kwestia poruszona przez Kennetha Rogoffa - na jak długo starczy cierpliwości zagranicznym kredytodawcom USA?
już od 14,90 zł za pierwszy miesiąc.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
już od 14,90 zł za pierwszy miesiąc.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.