Minął rok i znów trzeba ratować Grecję. Jej przykład to kompromitacja planów pomocy finansowej dla państw bankrutów, która w obecnej formie jest tylko sypaniem pieniędzy do rozgrzanego pieca za pomocą szufelki. Kraje strefy euro powinny być tym razem znacznie twardsze w negocjacjach. Dla dobra całej Europy.
W poniedziałek nad pogarszającą się sytuacją Grecji radzić będą ministrowie finansów strefy euro. Mają nie lada orzech do zgryzienia. W ubiegłym roku kraj ten dostał pakiet pomocowy o wartości 110 mld euro, z czego połowa została już wypłacona. Warunkiem miały być głębokie reformy, cięcia wydatków i prywatyzacja. Po roku Grecja odstawiłaby kroplówkę i odzyskała zdolność do pożyczania na rynku. Niestety, nic takiego się nie stało. PKB spadł w ubiegłym roku o 4,2 proc., bezrobocie wzrosło do 15 proc., deficyt wyniósł 10,5 proc. PKB, choć miał być zredukowany do 9,6 proc. Dług sięga już 330 mld euro. Jak zwykle najpierw pojawiły się przecieki w prasie, potem zaś grecki rząd otwarcie przyznał, że nie obejdzie się bez dodatkowej pomocy. Wróciliśmy więc do punktu wyjścia, zmarnowano okrągły rok.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
