Ciemniejsza strona e-commerce. Jak pandemiczne lockdowny zmieniły handel?

galeria handlowa
<p>W ubiegłym roku zamknięto w Polsce 10 centrów handlowych</p>Shutterstock
11 lutego 2021

Losy majątku po brytyjskiej Arcadii pokazują, że internetowa rewolucja może wstrząsnąć współczesnym rynkiem pracy. Polskę przed gwałtownymi ruchami mogą chronić… problemy demograficzne

W tym tygodniu zakończono wyprzedaż majątku po upadłości brytyjskiej grupy Arcadia – jednego z największych w kraju podmiotów zajmujących się stacjonarną sprzedażą ubrań. Na kupców nie czekano długo, bo rozpoznawalne marki stały się łakomym kąskiem dla rozwijających się w czasie pandemii sprzedawców internetowych. Dwaj najwięksi nabywcy pozostałości po odzieżowym gigancie – Asos oraz Boohoo – postanowili kupić poszczególne marki i ich własność intelektualną za odpowiednio 259 mln funtów i 25,2 mln funtów. Dobra wiadomość, że uda się zabezpieczyć interesy wierzycieli, zmącona jest jednak tym, że nabywcy zrezygnowali z przejęcia sklepów stacjonarnych. To oznacza, że pomimo dopięcia transakcji, ok. 12,5 tys. pracowników spośród łącznych 13 tys. pozostanie bez zatrudnienia. BBC wskazuje też, że nie wiadomo, co stanie się z 10 tys. członków systemu emerytalnego działającego wewnątrz grupy. Trwa ocena, na ile państwo będzie mogło pokryć 350 mln funtów deficytu z Funduszu Ochrony Emerytur.

Pandemiczne lockdowny zachęcają do trwałej rezygnacji z powierzchni sklepowych. Podobne zmiany zapowiedziała już w kilku krajach perfumeria Douglas, gdzie zwolnienia mają objąć około tysiąca pracowników, czy amerykański oddział firmy cukierniczej Godiva, mającej ponad 100 lokalizacji w USA.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.