Cenzura na TikToku w USA. Są mocne zarzuty o blokowanie treści anty-Trump i anty-ICE

tik tok
TikTok oficjalnie domknął porozumienie, które utrzymuje aplikację na rynku USA po tym, jak w 2024 r. Kongres przyjął ustawę wymuszającą zmianę właściciela (albo zakaz).Shutterstock
28 stycznia, 09:14

TikTok oficjalnie domknął porozumienie, które utrzymuje aplikację na rynku USA po tym, jak w 2024 r. Kongres przyjął ustawę wymuszającą zmianę właściciela (albo zakaz). Kluczowy element nowej konstrukcji to przeniesienie sterowania amerykańską wersją platformy do spółki TikTok USDS Joint Venture LLC oraz przebudowa systemu rekomendacji: za „przekwalifikowanie” algorytmu – już na bazie danych amerykańskich użytkowników – odpowiada Oracle. W sieci narasta obawa, że to nie tylko techniczna zmiana, lecz nowy model kontroli przekazu: mniej przejrzysty, trudniejszy do udowodnienia i podatny na naciski polityczne.

W praktyce o przyszłości amerykańskiego TikToka decyduje dziś układ właścicielski i infrastrukturalny, który odcina platformę od chińskiego centrum decyzyjnego, ale jednocześnie wiąże ją z wpływowymi graczami z USA i z zagranicznym kapitałem. Według informacji opisywanych w mediach w grudniu 2025 r., amerykańska wersja aplikacji jest kontrolowana przez TikTok USDS Joint Venture LLC, a umowę sfinalizowano 22 stycznia 2026 r. Struktura udziałów wygląda następująco: 50 proc. należy do konsorcjum inwestorów (w tym Oracle, Silver Lake i MGX), 30,1 proc. do „podmiotów powiązanych z niektórymi obecnymi inwestorami ByteDance”, a 19,9 proc. pozostaje przy ByteDance.

To jednak nie sama struktura budzi największe emocje, tylko fakt, że fundamentem działania platformy jest algorytm rekomendacji – a ten ma zostać osadzony w środowisku chmurowym Oracle. Spółka komunikowała, że algorytm „zostanie zabezpieczony w środowisku chmurowym Oracle”. Dla użytkownika to brzmi jak hasło o cyberbezpieczeństwie; dla krytyków – jak sygnał, że kluczowy mechanizm widoczności treści znajduje się w rękach podmiotu, który może mieć własne interesy biznesowe i polityczne. Jeżeli platforma zacznie obcinać zasięgi określonych tematów, nie musi niczego formalnie usuwać: wystarczy, że przestanie „podawać dalej”. Wtedy cenzura nie wygląda jak cenzura – wygląda jak „zmiana w rekomendacjach”.

Dane o lokalizacji i prywatność: „dokładne” zamiast „przybliżonych” informacji

Jednocześnie nowy TikTok rozszerza zakres danych, które może zbierać. W zaktualizowanych warunkach prywatności pojawiła się możliwość gromadzenia lokalizacji w wersji precyzyjnej, a nie tylko orientacyjnej. Wprost zapisano, że spółka może „gromadzić dokładne dane o lokalizacji, w zależności od ustawień” – podczas gdy wcześniej mowa była o danych „przybliżonych”. Dodano też formułę, że wrażliwe dane osobowe będą przetwarzane „zgodnie z obowiązującym prawem”, a użytkownik może wyłączyć usługi lokalizacyjne w ustawieniach urządzenia.

Z perspektywy wolności słowa to nie jest poboczny wątek. Precyzyjna lokalizacja i rozbudowane profile aktywności (zwłaszcza w połączeniu z informacjami o interakcjach z narzędziami AI) ułatwiają mapowanie zachowań i tworzenie segmentów odbiorców – również pod kątem tego, kto ogląda, publikuje i rozsyła treści politycznie „kłopotliwe”. Nowa spółka rozszerza uprawnienia do gromadzenia informacji o interakcjach użytkowników z narzędziami sztucznej inteligencji, a w komunikacie z 22 stycznia 2026 r. deklarowała, że jej zadaniem jest „zabezpieczenie danych użytkowników, aplikacji i algorytmu w USA poprzez kompleksowe środki ochrony prywatności danych i cyberbezpieczeństwa”. Problem w tym, że zabezpieczenie infrastruktury nie odpowiada na pytanie, kto i według jakich reguł ma wpływ na widoczność treści.

Larry Ellison, Donald Trump i polityczne powiązania: „pociąganie za sznurki” bez podpisu

Dodatkowym paliwem dla zarzutów o ograniczanie wolności słowa są relacje polityczne. Prezesem Oracle jest Larry Ellison – miliarder określany jako zaufany przyjaciel Donalda Trumpa. Trump publicznie nazywał Ellisona „wybitnym człowiekiem” i komentował: – W przypadku Larry’ego chodzi o coś więcej niż technologię. On jest prezesem wszystkiego. W tle są również informacje o dużych pieniądzach w polityce: Ellison miał przekazywać dziesiątki milionów dolarów na wsparcie Marca Rubio w 2016 r., a później organizować zbiórkę na kampanię reelekcyjną Trumpa. Media podkreślały, że Ellison bywa w Białym Domu i pojawia się także w Mar-a-Lago.

Te elementy są istotne nie dlatego, że przesądzają o cenzurze, tylko dlatego, że tworzą realny konflikt interesów. Jeżeli kluczowy silnik dystrybucji treści na jednej z największych platform wideo jest budowany i utrzymywany przez firmę z tak bliskimi relacjami z obozem władzy, to każda anomalia – spadek zasięgów, „niewyjaśnione” blokady, nagłe problemy z publikacją – natychmiast będzie czytana jako ingerencja. A w świecie, gdzie algorytm jest tajny, a decyzje moderacyjne rozproszone, udowodnienie czegokolwiek graniczy z niemożliwością.

ICE, krytyka Trumpa i „zagrożenie dla demokracji”: oskarżenia o cenzurowanie treści

W grudniu 2025 r. senator Demokratów Ron Wyden uderzył w samą istotę nowego układu właścicielskiego: – Amerykanie nie odniosą żadnych korzyści, jeśli sprzedaż TikToka zakończy się tym, że firma trafi w ręce kumpli Trumpa wspieranych zagranicznym finansowaniem – ocenił Wyden. To komentarz polityczny, ale odnosi się do konkretnego strachu użytkowników: że platforma, która w praktyce stała się kanałem debaty publicznej, przechodzi pod miękki nadzór środowisk zainteresowanych wygaszeniem części tematów.

W sieci zaczęły krążyć zarzuty dotyczące treści krytycznych wobec Trumpa i działań ICE. David Leavitt, dziennikarz m.in. CBS i AXS, napisał, że TikTok „już zaczął cenzorowanie materiałów przeciwnych Trumpowi i działalności ICE”. Senator Demokratów Chris Murphy nazwał to zjawisko „całkowitym zagrożeniem dla demokracji”. Weteran wojskowy John Jackson dorzucił własną diagnozę: „prywatni inwestorzy realizują polecenia Trumpa”, a cały mechanizm to „ograniczenie wolności słowa ukryte pozornymi strukturami własnościowymi”.

Niezależnie od tego, czy problem wynika z realnej ingerencji, błędów wdrożeniowych, czy ostrzejszej moderacji – spór jest już polityczny i dotyczy standardu: czy platforma, która ma potężny wpływ na widoczność tematów publicznych, powinna mieć choćby minimalną przejrzystość w zakresie zmian algorytmicznych. Bo gdy jedyną odpowiedzią są ogólne zapewnienia o „bezpieczeństwie” i „zgodności z prawem”, to w praktyce użytkownik ma wierzyć na słowo.

Izrael, Palestyna i słowo „syjonistyczny”: granice mowy nienawiści a wolność słowa

Kolejny punkt zapalny dotyczy Bliskiego Wschodu. Użytkownicy sygnalizują, że ograniczenia mają dotykać nie tylko materiałów krytykujących Trumpa i ICE, ale też treści krytykujących Izrael i wspierających Palestynę. W tych dyskusjach pojawia się nazwisko Adama Pressera, wskazywanego jako nowego prezesa TikToka, oraz jego wypowiedź z 2025 r. ze Światowego Kongresu Żydów. Presser mówił wówczas, że planuje m.in. określić słowo „syjonistyczny” jako mowę nienawiści i „koncentrować się na walce z antysemityzmem”.

To klasyczny dylemat: gdzie kończy się zwalczanie mowy nienawiści, a zaczyna tłumienie wypowiedzi politycznych. Jeśli dane pojęcie zostaje automatycznie zaszyte w systemie moderacji jako „podejrzane”, to część krytyki (także tej niebędącej nienawiścią) może znikać z obiegu. Nie musi zostać skasowana – wystarczy, że przestanie się „nosić”. W połączeniu z nowym algorytmem i napięciem wokół tematów ICE, powstaje mieszanka, w której każda ze stron sporu uzna, że platforma działa przeciwko niej. A to najgorszy scenariusz dla debaty publicznej: brak zaufania do kanału komunikacji, który i tak stał się jednym z głównych miejsc wymiany informacji.

Źródła:

  • Reuters – informacje o finalizacji porozumienia i strukturze własnościowej TikTok USDS Joint Venture LLC
  • TikTok Newsroom – komunikaty spółki dotyczące zabezpieczenia danych oraz środowiska chmurowego Oracle
  • The Guardian – opis finalizacji umowy i udziałów ByteDance oraz konsorcjum inwestorów
  • Axios – materiały dotyczące zarzutów o cenzurowanie treści krytycznych wobec Trumpa i działalności ICE
  • Reuters – doniesienia o problemach technicznych TikToka w USA oraz stanowisku Oracle
  • Harvard Kennedy School (Carr-Ryan Center) – analiza zmian w polityce prywatności TikToka
  • Wpisy w serwisie X senatora Chrisa Murphy’ego oraz komentarze Davida Leavitta i Johna Jacksona
Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: gazetaprawna.pl

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.