W TVP Info Mariusz Kamiński podkreślił, że o osobach znajdujących się na polsko-białoruskiej granicy "nie możemy mówić jako o uchodźcach afgańskich na Białorusi". Jak bowiem wskazał, "mamy tam całą paletę przedstawicieli państw i narodów z Bliskiego Wschodu". Kamiński wyjaśnił także, że bardzo dużą grupą stanowią Irakijczycy, którzy przylatują samolotami z Bagdadu do Mińska. "Płacą za to ciężkie pieniądze. Wedle rozpoznania naszych służb wywiadowczych i Straży Granicznej, która przepytuje zatrzymywanych migrantów, to jest koszt od 6 do 12 tysięcy dolarów. W tym koszcie jest bilet lotniczy, hotel w Mińsku i przewodnik do granicy - często białoruski funkcjonariusz lub żołnierz" - wskazał szef MSWiA.

"Mamy tutaj do czynienia z klasyczną prowokacją. To odwet, zemsta polityczna Łukaszenki za nasze wsparcie demokracji na Białorusi i opozycji białoruskiej" - wskazał Kamiński. "Ci uchodźcy są bronią polityczną Łukaszenki. Zostali cynicznie wykorzystani, a jednocześnie są to ludzie w miarę zamożni, którzy inwestują dosyć duże pieniądze, jak na realia Bliskiego Wschodu, w poprawę swojej sytuacji na Zachodzie" – ocenił.

W ocenie Kamińskiego, tym ludziom stworzono sztucznie nadzieję, że łatwo przejdą na teren Unii Europejskiej, gdzie poprawią swój status materialny. "Korzystają z tego. To są wycieczki organizowane przez białoruskie i rosyjskie biura podróży, które działają np. w Iraku, Bagdadzie" - zauważył. Podkreślił także, że znane są kierunki, z których ci migranci trafiają i ile płacą za to.

Reklama

Kamiński mówił również, że aktywizują się zorganizowane międzynarodowe grupy przestępcze, które uczestniczą w przerzucie nielegalnych imigrantów. "Nasza Straż Graniczna w ostatnich tygodniach zatrzymała 45 osób, obcokrajowców, którzy brali udział i pomagali przy nielegalnym przekraczaniu granicy bądź też organizowali ten przerzut. W 11 przypadkach sąd zastosował tymczasowe aresztowanie wobec tych osób" – ujawnił szef MSWiA.

Jak wyjaśnił, są to ludzie z całego świata, "głównie z postsowieckich republik".

W Usnarzu Górnym, na granicy polsko-białoruskiej, po stronie Białorusi, od kilkunastu dni koczuje grupa migrantów, m.in. z Afganistanu, Syrii i Iraku; osoby te nie są wpuszczane do Polski, granicę zabezpiecza Straż Graniczna i żołnierze. Migranci koczujący po białoruskiej stronie nie chcą wracać na Białoruś. Według informacji Straży Granicznej grupa liczy obecnie 24 osoby.