Raport o Pegasusie gotowy. Najważniejsze ustalenia zobaczy tylko garstka posłów

Magdalena Sroka, Joanna Kluzik-Rostkowska, Witold Zembaczyński
Członkowie sejmowej Komisji śledczej ds. inwigilacji systemem Pegasus: Magdalena Sroka (P), Joanna Kluzik-Rostkowska (C) i Witold Zembaczyński (L) na posiedzeniu komisjiPAP / Marcin Obara
16 marca, 11:39

Po ponad dwóch latach prac sejmowa komisja śledcza badająca wykorzystanie systemu Pegasus w Polsce przygotowuje końcowy raport. Dokument ma zostać podzielony na trzy części – jawną, tajną oraz ściśle tajną. Najbardziej wrażliwe ustalenia dotyczące sposobu działania oprogramowania szpiegowskiego, decyzji sądów oraz konkretnych operacji służb nie będą jednak dostępne dla opinii publicznej. Dostęp do nich otrzyma jedynie wąska grupa parlamentarzystów posiadających najwyższe poświadczenia bezpieczeństwa.

Sejmowa komisja śledcza powołana została w celu zbadania legalności, prawidłowości oraz celowości stosowania kontroli operacyjnej z wykorzystaniem systemu Pegasus przez służby państwowe, w tym Centralne Biuro Antykorupcyjne, Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego czy Służbę Kontrwywiadu Wojskowego - informuje Rzeczpospolita.

Raport komisji ds. Pegasusa i ograniczony dostęp do ustaleń

Końcowy raport ma zostać podzielony na trzy poziomy jawności. Pierwsza część będzie publiczna i trafi do opinii społecznej. Druga – oznaczona klauzulą „tajne” – zostanie udostępniona wszystkim posłom. Najbardziej wrażliwe informacje znajdą się jednak w części „ściśle tajnej”, obejmującej szczegóły działania systemu Pegasus, procedury uruchamiania kontroli operacyjnej oraz dokumentację dotyczącą zgód sądowych.

Dostęp do tak chronionych materiałów ma zaledwie kilkanaście osób w polskim parlamencie. Chodzi o parlamentarzystów posiadających poświadczenie bezpieczeństwa umożliwiające wgląd w dokumenty o najwyższej klauzuli tajności. W tej grupie znajdują się m.in. premier, minister koordynator służb specjalnych oraz członkowie sejmowej komisji ds. służb specjalnych.

Problem polega jednak na tym, że nawet część członków samej komisji śledczej nie dysponuje takim certyfikatem. Poświadczenie bezpieczeństwa ABW ma jedynie pięciu z dziesięciu jej członków, co oznacza, że pozostali nie mogą zapoznać się z najbardziej wrażliwą częścią raportu.

Tajemnice służb specjalnych a raport o Pegasusie

Ograniczenia w dostępie do materiałów wynikają z przepisów dotyczących ochrony informacji niejawnych. Dokumenty opatrzone najwyższą klauzulą tajności mogą zostać odtajnione wyłącznie przez instytucję, która nadała im taki status.

Byli funkcjonariusze służb specjalnych podkreślają, że takie decyzje podejmowane są niezwykle rzadko. Zdaniem Norberta Loby, byłego wiceszefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, zniesienie klauzuli „ściśle tajne” wymaga bardzo poważnych podstaw prawnych.

Jak wskazuje, kierownik jednostki organizacyjnej – czyli w praktyce szef danej służby – jest „gospodarzem” informacji niejawnych i to on decyduje o ewentualnym obniżeniu stopnia tajności dokumentu. Taka decyzja musi być poprzedzona analizą ryzyka oraz oceną, czy odtajnienie nie zagrozi bezpieczeństwu państwa.

W praktyce oznacza to, że pełny obraz ustaleń komisji może nigdy nie zostać upubliczniony. Służby bardzo rzadko zgadzają się na ujawnienie dokumentów dotyczących metod operacyjnych, ponieważ mogłoby to stworzyć precedens oraz odsłonić techniki stosowane w działaniach wywiadowczych.

Kontrowersje wokół prac komisji śledczej ds. Pegasusa

Prace komisji od początku budziły duże emocje polityczne. W trakcie przesłuchań pojawiały się spory dotyczące zakresu materiałów przekazywanych przez służby oraz interpretacji przepisów dotyczących kontroli operacyjnej.

Część parlamentarzystów krytykuje również sposób prowadzenia postępowania przez komisję. Poseł Przemysław Wipler zapowiedział, że nie podpisze się pod jej raportem końcowym i przedstawi własne zdanie odrębne. Polityk zarzuca komisji m.in. pominięcie niektórych świadków.

Jednym z przykładów ma być brak przesłuchania sędziego Przemysława Radzika, który w latach 2020–2022 pełnił funkcję wiceprezesa ds. karnych Sądu Okręgowego w Warszawie. Według Wiplera to właśnie ten sędzia wydawał zgody na zastosowanie kontroli operacyjnej przy użyciu Pegasusa.

Kontrowersje wzbudziła także decyzja komisji o ukaraniu byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry za niestawienie się na przesłuchaniu. Część posłów uważa, że procedura doręczenia wezwania mogła nie spełniać wszystkich wymogów formalnych.

Pegasus w Polsce – skala inwigilacji

Dyskusja wokół komisji śledczej nie zmienia faktu, że w ostatnich latach ujawniono pierwsze oficjalne dane dotyczące skali wykorzystania Pegasusa w Polsce.

Z informacji przekazanych parlamentowi przez prokuratora generalnego Adama Bodnara wynika, że w latach 2017–2022 kontrola operacyjna z wykorzystaniem tego systemu objęła łącznie 578 osób.

Największą liczbę takich działań odnotowano w 2021 roku – dotyczyły one 162 osób. W 2020 roku było to 161 przypadków, w 2019 roku 140, w 2018 roku 100, a w 2017 roku jedynie sześć. W 2022 roku – kiedy Polska utraciła licencję na korzystanie z systemu – odnotowano już tylko dziewięć takich operacji.

Każde użycie Pegasusa miało odbywać się na podstawie zgody sądu w ramach tzw. kontroli operacyjnej urządzenia końcowego. Nie jest jednak jasne, ile z tych działań mogło być później uznanych za nadużycie.

System Pegasus jest jednym z najbardziej zaawansowanych narzędzi inwigilacyjnych na świecie. Oprogramowanie produkowane przez izraelską firmę NSO Group umożliwia przejęcie pełnej kontroli nad smartfonem – dostęp do wiadomości, historii połączeń, zapisanych haseł czy lokalizacji urządzenia, a także zdalne uruchamianie mikrofonu i kamery.

Śledztwo prokuratury i zarzuty wobec służb

Równolegle z pracami komisji toczy się śledztwo Prokuratury Krajowej dotyczące okoliczności wykorzystania Pegasusa w Polsce. Zespół śledczy analizuje m.in. sposób wprowadzenia systemu do służb oraz kwestie bezpieczeństwa teleinformatycznego.

Dotychczasowe ustalenia nie wskazały jednoznacznie przypadków nielegalnego podsłuchu. Prokuratorzy badają jednak odpowiedzialność osób, które dopuściły do używania systemu bez wymaganej akredytacji bezpieczeństwa teleinformatycznego oraz bez sprawdzenia, czy spełnia on wszystkie standardy ochrony informacji niejawnych.

Sprawa Pegasusa doprowadziła także do szerszej debaty o konieczności reformy nadzoru nad służbami specjalnymi. W Ministerstwie Sprawiedliwości trwają prace nad stworzeniem tzw. Kodeksu Pracy Operacyjnej, który miałby wprowadzić bardziej przejrzyste zasady kontroli działań operacyjnych.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: gazetaprawna.pl

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.