Media społecznościowe często wykorzystywane są do poszukiwania osób zaginionych - podobnie jest teraz, kiedy rozdzielone ukraińskie rodziny szukają swoich bliskich. Organizacje pomocowe odradzają jednak działanie na własną rękę i publikowanie zdjęć, do których dotrzeć może każdy internauta.
Rozdzielonym rodzinom ukraińskim pomaga m.in. Fundacja Itaka, która odbiera zgłoszenia o zaginionych. - przekazała PAP dyrektor działu PR i fundraisingu Izabela Jezierska-Świergiel. - zaznaczyła.
Współdziałanie z policją jest jednym z kluczowych elementów przy poszukiwaniach, w które angażuje się Itaka. - wyjaśniła Jezierska-Świergiel.
Przedstawicielka fundacji doprecyzowała, że Itaka nie poszukuje obywateli Ukrainy, którzy zaginęli na terytorium swojego kraju. - dodała. Dla wszystkich poszukujących uruchomiona została strona ukraina.zaginieni.pl, gdzie znajdują się wszelkie potrzebne informacje i formularz, który mogą wypełnić członkowie rodzin.
Itaka, choć skupia się na poszukiwaniach w Polsce, aktywnie współpracuje z podmiotami z innych krajów. Publikuje informacje i wizerunki zaginionych dzieci, których poszukują inne organizacje - jest zrzeszona w międzynarodowej Missing Children Europe i współpracuje z ukraińską Magnolią. Ta druga jest ukraińskim operatorem międzynarodowego numeru 116 000, działającego w ponad 30 państwach, pod który dzwonić można m.in. w Belgii, Holandii, Serbii i Mołdawii.
Kraje skupione w Missing Children Europe otrzymują dane o zaginionym dziecku z jednego ze zrzeszonych w sieci krajów, z oficjalną prośbą o udostępnienie jego wizerunku. Dlatego też Itaka stosunkowo późno udostępniła informacje o poszukiwaniu czteroletniego Saszy - chłopca zaginionego podczas ewakuacji z Ukrainy, o którym nie było wiadomo, czy przekroczył granicę z Polską. Dopiero na początku kwietnia okazało się, że chłopiec nie żyje.
- wyjaśniła Jezierska-Świergiel. Jak dodała, sytuacja Saszy była wyjątkowa - zrzeszone organizacje szukały go w swoich krajach, mimo że nie było żadnej pewności, iż przekroczył on którąkolwiek granicę.
Saszy poszukiwali też użytkownicy mediów społecznościowych - na charakterystyczne zdjęcie chłopca z kotem w ciągu kilku tygodni natrafiły ogromne rzesze internautów. Przedstawicielka Itaki, choć rozumie desperację rodziny, gdy ta znajdzie się w podobnej sytuacji, nie uważa, aby taki sposób poszukiwania był właściwy. - powiedziała Jezierska-Świergiel. Jak dodała, jeśli już szukamy w taki sposób, powinniśmy ograniczyć udostępnione informacje.
Wykorzystywania mediów społecznościowych do poszukiwania swoich bliskich nie poleca też kierownik Krajowego Biura Informacji i Poszukiwań Polskiego Czerwonego Krzyża. - podkreśliła Katarzyna Kubicius.
Przedstawicielka PCK wyjaśniła, że jej organizacja również wykorzystuje publikację wizerunku do poszukiwań, jednak robi to z zachowaniem ostrożności. W tym celu Międzynarodowy Komitet Czerwonego Krzyża planuje ponownie uruchomić zamkniętą w styczniu br. stronę Trace the Face, która ułatwia poszukiwania osób zaginionych podczas konfliktów. - powiedziała kierownik biura.
Jednostka PCK odebrała dotąd ponad 60 zgłoszeń, w których rodziny informowały o utracie kontaktu z bliskimi na skutek wybuchu wojny w Ukrainie. Przedstawiciele organizacji, którzy wciąż poszukują też ofiar innych konfliktów, np. zaginionych na granicy polsko-białoruskiej, weryfikację zaczynają od spotkania z takimi osobami. - powiedziała Kubicius.
Choć poszukiwania prowadzone przez PCK są poufne, to w przypadku zaginionych członków rodzin ukraińskich, organizacja musi zwracać się z prośbą o pomoc do instytucji państwowych. Jest to bowiem niezbędne np. przy weryfikacji, czy danej osobie przyznano numer PESEL, lub czy zarejestrowano ją w którymś z punktów recepcyjnych.
Sprawy zaginięć obywateli Ukrainy trafiają też do polskiej policji. - przekazał PAP kom. Piotr Świstak z biura komunikacji społecznej Komendy Głównej Policji. Jak doprecyzował, od czasu wybuchu wojny do ok. pierwszej połowy kwietnia, takich spraw policja zarejestrowała 27, z których "czynnych" pozostaje pięć.
Kom. Świstak przekazał, że procedury poszukiwań osób narodowości ukraińskiej zaginionych na terenie Polski są takie same, jak w przypadku poszukiwań obywateli naszego kraju. Prowadzi się je zatem również we współpracy z zagranicznymi służbami oraz instytucjami i organizacjami. Odnosząc się natomiast do kwestii poszukiwania zaginionych z wykorzystaniem mediów społecznościowych, kom. Świstak wskazał, że policja publikuje wizerunek zaginionego tylko po uzyskaniu zgody od osoby uprawnionej, czyli zwykle od tej, która zaginięcie zgłasza. Decyzja o publikacji musi zatem zostać podjęta przez bliskich.(PAP)
Autorka: Nadia Senkowska
nak/ mir/
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu