Szósty dzień na rzymskim lotnisku Fiumicino trwa chaos, spowodowany przez akcję protestacyjną niektórych pracowników Alitalii. Do południa w sobotę odwołano około 30 lotów tych linii.

Najbardziej dotkliwie skutki niekończących się protestów załóg narodowego przewoźnika odczuwają cudzoziemcy, którzy nie mogą odlecieć z Rzymu i najczęściej w ostatniej chwili dowiadują się o utrudnieniach.

Włosi, informowani na bieżąco przez media o tym, co dzieje się na największym lotnisku w Italii, są bardziej przygotowani na to, co ich czeka, i w porę zmieniają datę rezerwacji oraz sprawdzają, czy ich samolot odleci. Dlatego, podkreśla się, że pasażerowie Alitalii powinni kontaktować się z biurem linii i dowiadywać się, czy ich rejs dojdzie do skutku.

Ale pasażerowie Alitalii uziemieni są również na innych lotniskach świata. W sobotę odwołano loty z Tel Awiwu, Kairu, Bejrutu, Madrytu, Londynu i Nowego Jorku.

Znaczne opóźnienia i anulowanie rejsów to rezultat tzw. włoskiego strajku, polegającego na wydłużonym i wyjątkowo dokładnym wypełnianiu wszystkich procedur.

Protest proklamowało pięć autonomicznych związków zawodowych, które nie akceptują zasad i kryteriów zatrudniania w nowej Alitalii, powstającej w wyniku przejęcia dotychczasowych linii przez grupę włoskich inwestorów z Włoskiego Towarzystwa Lotniczego (CAI).