Miłosz: Liczą się czyny, a nie dobra prasa

Maciej Miłosz
Maciej MiłoszMedia / mat. prasowe
11 stycznia 2016

„Stalinowska cenzura”, „Polska gorsza niż Putinowska Rosja” czy „zamach stanu”. To niektóre z określeń dotyczące sytuacji w Polsce, które w ostatnich dniach pojawiły się w zachodnich mediach. Także w tak renomowanych jak amerykańska telewizja CNN czy niemiecki tygodnik „Der Spiegel”. Do tego dochodzą niefortunne wypowiedzi m.in. ministra spraw zagranicznych Witolda Waszczykowskiego dotyczące rowerzystów i wegetarian, które w niemieckiej bulwarówce „Bild” ukazały się pod znamiennym tytułem „Czy Polacy mają świra?”.

Taka sytuacja na pewno nam nie służy. Zdroworozsądkowo patrząc, lepiej jest być lubianym niż tym, któremu wszyscy wokół chcą podstawić nogę. To dotyczy także opisu rzeczywistości czy postrzegania Polski przez zachodnich dziennikarzy. Po latach, kiedy byliśmy przedstawiani jako europejski prymus, nagle, z dnia na dzień czy raczej z wyborów na wybory staliśmy się europejskim (ba, niektórzy powiedzą, że światowym) enfant terrible. Z jednej strony wpływ na to mają takie, a nie inne działania rządu (liczne wątpliwości wokół Trybunału Konstytucyjnego czy ustawy medialnej). Ale warto też pamiętać, że część opinii ukazujących się za granicą jest pisana przez polskich dziennikarzy, a niektóre z nich po prostu cytują nadwiślańskie media krytykujące rząd.

Pozostało 91% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.