Rosja odcina się od żołnierzy wziętych do niewoli na Ukrainie

Ukraina, transportery opancerzone
Ukraina, transportery opancerzoneShutterStock
22 lipca 2015

Rosyjskie Ministerstwo Obrony nie przyznaje się do wysyłania żołnierzy na Ukrainę. Resort przyznał, że Aleksander Aleksandrow i Jewgienij Jerofiejew rzeczywiście odbywali służbę wojskową w rosyjskiej armii. Ale na terenie Ukrainy znaleźli się po odejściu ze służby.

Dwaj Rosjanie zostali wzięci do niewoli 16 maja, w okolicach miejscowości Szczastie, w obwodzie ługańskim. W trakcie przesłuchania przyznali, że są żołnierzami trzeciej gwardyjskiej brygady wojsk specjalnych Federacji Rosyjskiej. Z ujawnionego przez ukraińskie służby nagrania wideo wynika, że mieli oni przybyć na Ukrainę w marcu, a ich oddział liczył 220 osób.

Ukraińcy oskarżają ich o terroryzm. Przez wiele tygodni rosyjskie Ministerstwo Obrony twierdziło, że nic nie wie o takich żołnierzach, a jeśli kiedykolwiek służyli w armii, to dawno.

Według portalu Gazieta.ru, dopiero teraz w odpowiedzi na zapytanie członka kremlowskiej rady ds. praw człowieka Siergieja Krywienki, resor odpowiedział, że rzeczywiście Aleksandrow i Jerofiejew byli żołnierzami. Jednak jak zaznaczono w piśmie, wydarzenia na Ukrainie miały miejsce już po ich zwolnieniu ze służby.

Rosyjskie media niezależne od dawna publikują informacje o udziale rosyjskich wojsk w walkach na Ukrainie. Choć resort obrony zaprzecza, to potwierdzają te doniesienia sami żołnierze. Jedni piszą listy do obrońców praw człowieka, ponieważ nie chcą kolejny raz jechać do Donbasu, a inni uciekają z koszar, aby nie przerzucono ich przez granicę podstępem.

Według organizacji monitorujących sytuację w rosyjskiej armii, w ciągu roku, w walkach na Ukrainie zginęło od 300 do 700 rosyjskich żołnierzy.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: IAR

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.