Janusz Korwin-Mikke usłyszał zarzut za spoliczkowanie Michała Boniego. Do incydentu doszło w lipcu zeszłego roku podczas spotkania polskich europosłów w siedzibie MSZ. Zarzut naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariusza publicznego Korwin-Mikke otrzymał od Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
Reklama

Jak poinformował jej rzecznik, Przemysław Nowak, europoseł nie przyznał się do stawianego mu zarzutu. "W naszej ocenie materiał dowodowy wskazuje na uzasadnione podejrzenie tego, iż Janusz Korwin-Mikke naruszył nietykalność cielesną Michała Boniego, podczas i w związku z pełnieniem przez Michała Boniego funkcji publicznej" - powiedział dziennikarzom Przemysław Nowak. Sam Korwin-Mikke nie chciał rozmawiać z dziennikarzami.

Złamanie artykułu 222. Kodeksu karnego grozi 3-letnim więzieniem. Wcześniej prokuratura wystąpiła o uchylenie Korwin-Mikkemu immunitetu europoselskiego. Parlament Europejski przystał na tę prośbę.

Lider partii KORWiN tłumaczył, że spoliczkował europosła PO, bo tak mu obiecał. Jak tłumaczył, sprawa sięga debaty lustracyjnej z 1992 roku. "Boni wypierał się, że był agentem SB i wyzywał mnie od idiotów, dałem mu słowo i go dotrzymałem. Przyznał się potem, że był agentem, od początku miałem rację" - mówił Korwin-Mikke.

Michał Boni w 2007 roku poinformował, że deklarację o współpracy z SB podpisał pod wpływem szantażu w 1985 roku. Jak mówił, samej współpracy nie podjął.