Niedawną wypowiedź szefa FBI cytowano i komentowano tak szeroko, że nie ma już potrzeby jej przytaczać. Brakuje mi za to zastanowienia nad reakcjami, które wywołała. Politycy (niemal) wszystkich opcji, dziennikarze i publicyści (niemal) wszystkich polskich mediów zaczęli niezwykły wyścig w konkurencji „bezkompromisowy patriotyzm”.
Usłyszeliśmy żądania oficjalnych przeprosin z Białego Domu i dymisji autora nieszczęsnej wypowiedzi. Szybko stało się to wszystko mocno groteskowe – jeden z polityków opozycji zaproponował, by przy najbliższej okazji dać Amerykanom po nosie i gdyby czegoś od nas chcieli, właśnie tego im odmówić. Kłopot w tym, że to my w obliczu sytuacji za naszą wschodnią granicą desperacko potrzebujemy Amerykanów i namawiamy, by zwiększali swoją obecność wojskową w Polsce. Wprawdzie ostatecznie polityk nie rzucił: „Zabierzcie sobie wasze czołgi i rakiety, rozmieśćcie je nad Zatoką Meksykańską”, ale wrażenie i tak zrobił, a przecież o to chodziło. Inny żądał, by Bronisław Komorowski zadzwonił z pretensjami do Białego Domu, ale sam sobie przypomniał, że kiedyś prezydent Barack Obama też zaliczył podobną wpadkę, mówiąc o „polskich obozach zagłady”, a zatem jest „kłamcą”, do którego dzwonić nie warto. Żeby nie ograniczać się do opozycji – dla „równowagi” doradca prezydenta RP nazwał Jamesa Comeya „durniem”. Co gorsza – nawet po tym wszystkim ów „dureń” z FBI nas, Polaków, nie przeprosił. Zgroza!
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Powiązane

