Prof. Piotr Gliński, kandydat PiS na prezydenta Warszawy, jest niezadowolony ze swojego udziału w kampanii referendalnej. "W wielu miejscach mogłem wypaść lepiej" – powiedział w rozmowie z „Newsweekiem”.

"Może mogłem się lepiej przygotować, może nie czułem wszystkiego. A może jest tak, jak napisał Marcin Wolski, że nie najlepiej czuję się w tłoku. Może się po prostu do bijatyki z faulami mniej nadaję" – przyznaje w rozmowie z tygodnikiem profesor Piotr Gliński. Na pytanie, czy w takim razie wybory prezydenckie w Warszawie są dla niego nie do wygrania, odpowiada: - To dla nas trudny teren, ale wygrać można zawsze.

Część osób z kierownictwa PiS obawia się też o lojalność Glińskiego.

Reklama

Politycy PiS w większości też są rozczarowani udziałem Glińskiego w tej kampanii. Podśmiewają się z jego wypowiedzi o statkach płaskodennych, które za jego prezydentury miałyby kursować do Kazimierza, oraz z pomysłów, by zakazać puszczania fajerwerków. Część osób z kierownictwa PiS obawia się też o lojalność Glińskiego.

"Pod względem charakterologicznym profesor przypomina mi Kazia Marcinkiewicza. Wpakujemy w jego wizerunek kilka milionów a on dzień po wyborach ogłosi, że chce być prezydentem obywatelskim i PiS-u nie potrzebuje" – powiedział "Newsweekowi" jeden ze współpracowników Kaczyńskiego.prezydenckich w Warszawie był prof. Gliński.