Wydarzenia z Marszu Niepodległości 11 listopada musi wyjaśnić MSWiA, jako zwierzchnik policji; z tego co wiem, takie działania są już prowadzone - powiedział wicerzecznik PiS Radosław Fogiel. Dodał, że należy poznać całość sytuacji, aby "nikogo nie skrzywdzić przedwczesną oceną".
Reklama

Fogiel powiedział w piątek w TVP1, że "jeśli się okaże, iż jakieś błędy - również ze strony służb państwowych - zostały popełnione, to odpowiedzialność musi zostać wyciągnięta".

W środę ulicami Warszawy przeszedł Marsz Niepodległości. Mimo że - zgodnie z zapowiedziami organizatorów - miał być zmotoryzowany - wielu uczestników brało w nim udział pieszo. Podczas Marszu doszło do starć między demonstrantami a policją; policja informowała m.in., że na rondzie de Gaulle'a w stronę policjantów poleciały kamienie i race; do jednego z mieszkań na Powiślu wrzucono race, co spowodowało pożar. Komenda Stołeczna Policji informowała, że zgromadzenie pieszych jest nielegalne.

W czwartek ws. bieżącej sytuacji w kraju zebrało się kierownictwo Prawa i Sprawiedliwości. Fogiel pytany o spotkanie mówił, że było długie, "bo dużo się dzieje", jednak nie zapadły żadne konkretne decyzje. "Chcemy poznać całość sytuacji z 11 listopada, nie chcemy nikogo skrzywdzić przedwczesną oceną, więc czekamy" - powiedział Fogiel.

Reklama

Jak mówił, zdania co do tego, co działo się podczas Marszu, "jak można poszczególne wydarzenia interpretować, są podzielone". "Oczywiste jest, że jeśli pojawiają się grupy chuliganów, to powinni być ścigani i tu policja musi działać twardo. Z drugiej strony należy wyjaśnić takie sytuacje jak zranienie dziennikarza, czy innych osób. Tu nie może być żadnego +zamiatania pod dywan+. I równocześnie, jeśli się okaże, że jakieś błędy również ze strony służb państwowych zostały popełnione, to również odpowiedzialność musi zostać wyciągnięta" - powiedział.

Fogiel nawiązał do postrzelenia gumową kulą fotoreportera "Tygodnika Solidarność" Tomasza Gutrego, których robił zdjęcia w rejonie Ronda de Gaulle'a. Według relacji Gutrego, policjant miał do niego strzelić z kilku metrów.

Wicerzecznik PiS dopytywany, czy w związku z wydarzeniami 11 listopada możliwe są dymisje, odparł, że "to nie są decyzje gremiów partyjnych", bo partia może tylko wyrazić swoją ocenę sytuacji. "Ale zapewniam, że będziemy tu również - jako rząd - kierować się przede wszystkim spokojnym, chłodnym osądem i tym co się rzeczywiście wydarzyło" - stwierdził.

Pytany, czy zagrożona jest pozycja szefa MSWiA Mariusza Kamińskiego, odparł: "W tym momencie niczyja pozycja nie jest zagrożona, bo czekamy na jasne, chłodne fakty". Dopytywany o pozycję szefa KSP nadinsp. Pawła Dobrodzieja, powiedział z kolei: "To zależy od oceny działań policji przez jego przełożonych i czy podjęte działania były adekwatne do sytuacji, co było powodem tych wydarzeń o których już dziś wiemy z całą pewnością, czyli chociażby zranienia fotoreportera".

Fogiel pytany był również, czy policja podczas Marszu działała wbrew swoim szefom oraz o pojawiające się doniesienia medialne, że nie było zgody na użycie broni gładkolufowej. Wicerzecznik PiS odparł, że nie chciałby formułować takich ocen, bo "to byłby zarzut dość poważnego już kalibru". "Ale to jest również jeden z faktów, który musi być wyjaśniony. (...) Być może decyzja o użyciu broni gładkolufowej była słuszna, być może była niesłuszna i to po prostu musimy wyjaśnić" - dodał.

Pytany, kto to wyjaśnia, odparł, że musi to zrobić Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji - jako zwierzchnik policji. "Partia polityczna może jedynie mieć swoją polityczną ocenę tego, co się wydarzyło" - dodał. Dopytywany, czy w MSWiA już działa jakiś zespół w tej sprawie, który ogląda zdjęcia z monitoringu i ocenia sytuację, odparł: "Z tego co wiem, są takie działania prowadzone".

Fogiel wskazywał, że "żądania dymisji padają ze wszystkich stron i z jednej strony niektórzy twierdzą, że ktoś powinien zostać zdymisjonowany za to, że do Marszu dołączyły się grupki chuliganów i demolowały miasto, (...) z drugiej są tacy, którzy żądają dymisji kogoś, dlatego że ich zdaniem z kolei policja działała zbyt zdecydowanie". "Nie można dać się ponieść emocjom jednej czy drugiej strony" - ocenił.

W odniesieniu do środowych wydarzeń komendant stołeczny policji nadinsp. Paweł Dobrodziej zapewniał, że policjanci używali broni gładkolufowej wobec chuliganów, a w przypadku fotoreportera był to "nieszczęśliwy wypadek". Policja zapewnia, że okoliczności tej sytuacji zostaną dokładnie wyjaśnione.