Jako prezydent Rzeczpospolitej przedstawię całościową uzdrawiającą reformę wymiaru sprawiedliwości - zapowiedział w sobotę szef PSL Władysław Kosiniak-Kamysz. Wezwał także ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę do debaty na temat reform w wymiarze sprawiedliwości.

Kosiniak Kamysz podkreślił na sobotniej konferencji prasowej podkreślał, że każdego dnia obserwujemy chaos w wymiarze sprawiedliwości, gdyż codziennie są kolejne "albo bulwersujący informacje", albo pokazujące "do jakiego upadku doszliśmy" w tym obszarze. Jako przykład podał piątkowe zachowanie prezesa Sądu Rejonowego w Olsztynie Macieja Nawackiego, który podarł wniosek złożony przez 31 sędziów tego sądu. W ocenie polityka, wydarzenie w Olsztynie pokazuje, "do jakiego poziomu doszła nie tylko debata publiczna, polityczna, a tak naprawdę na jakim etapie obłudy, nienawiści znajduje się dzisiaj cała Polska".

"My jesteśmy gotowi do prawdziwej reformy wymiaru sprawiedliwości, uzdrowienia wymiaru, ale to nie może być upolitycznienie, to nie może być wyznaczanie swoich sędziów, bo widzimy, że kadry wszystkiego nie rozwiążą" - przekonywał prezes PSL. Zwrócił też uwagę na wyrok sędziego Sądu Apelacyjnego w Łodzi, który złagodził z 25 do 15 lat więzienia dla Steve'a V., skazanego za zabójstwo ze zgwałceniem trzyletniego syna swej partnerki i znęcanie się nad chłopcem.

"Pan sędzia, który łagodzi wyrok dla osoby oskarżonej o chyba najbardziej ohydne przestępstwa na dzieciach, jakie mogą być, łagodzi ten wyrok, a jest nominowany do Izby Dyscyplinarnej przez pana ministra Zbigniewa Ziobrę” - powiedział Kosiniak-Kamysz. "Filozofia, którą prezentuje od początku swoich rządów PiS nie sprawdziła się" - zauważył. "Zmienili kadry, a kadry nie zadziałały" - zaznaczył

Reklama

Kosiniak-Kamysz ocenił, że kreatorem reformy wymiaru sprawiedliwości jest minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, a prezydent Andrzej Duda jedynie "w milczący sposób", czasami z większą, czasami z mniejszą radością, je akceptuje.

Dodał, że prezydent Duda nie ma wpływu na zmiany, jakie zachodzą w wymiarze sprawiedliwości i nie ma także swojego pomysłu na reformy. Dlatego wezwał Zbigniewa Ziobrę do poważnej debaty na ten reformy wymiaru sprawiedliwości. "Chcę rozmawiać z tym, który stanowi w tej sprawie, a nie z tym, który jest tylko i wyłącznie podwykonawcą i podpisuje się pod ustawą" - powiedział szef PSL.

Reklama

Wyraził przekonanie, że jeżeli rządzący obecnie krajem naprawdę chcą uzdrowienia wymiaru sprawiedliwości, to do takiej dyskusji i debaty przystąpią. "Jeżeli tylko i wyłącznie zależy im na upolitycznieniu wymiaru sprawiedliwości i kontynuowaniu tego, co jest dzisiaj, do takiej debaty pewnie się nie odważą" - dodał Kosiniak-Kamysz.

"Ja jako prezydent Rzeczpospolitej, przedstawię całościową uzdrawiającą reformę wymiaru sprawiedliwości" - zapowiedział. "Po to powoływaliśmy okrągły stół, który pracuje nad rozwiązaniami, żeby je wcielić w życie od razu po przejęciu władzy w Pałacu Prezydenckim" - dodał lider PSL. "Pan minister Ziobro powinien natychmiast stanąć do debaty, poważnej rozmowy o wymiarze sprawiedliwości, a nie ukrywać się, nie zasłaniać się" - mówił.

Przypomniał, że prezydent ma możliwość inicjatywy ustawodawczej, możliwość weta i możliwość tworzenia różnego rodzaju porozumień z różnymi środowiskami na rzecz zmiany na lepsze w naszym kraju, z której on jako rezydent będzie korzystał.

Lider ludowców przypomniał, że PSL chce m.in. wprowadzenia sędziów pokoju oraz usprawnienia wymiaru sprawiedliwości, czyli krótszych postępowań, niższych kosztów sądowych i dyscypliny, ale - jak zaznaczył - "dyscypliny za wykonywanie zadań, a nie dyscyplinowania w sprawach, czy ktoś się może wypowiedzieć o ustawie o Sądzie Najwyższym, czy nie może".

Zwrócił uwagę, że efektem obecnego "dyscyplinowania" sędziów jest to, że sędziowie są zawieszeni, sprawy będą więc jeszcze dłużej czekać na rozpatrzenie. Dodał, że część sędziów sama nie przystępuje do orzekania po uchwale Sądu Najwyższego, a to - jak mówił - "pokazuje, że chaos prawny się pogłębia".

Poseł Władysław Teofil Bartoszewski (PSL) przekonywał, że "stoimy w krytycznym momencie" i "nad przepaścią", a powodem tego są jego zdaniem "paralelne systemy prawne" i "dwa byty prawne". Jak ocenił, Trybunał Konstytucyjny "przestał spełniać swoją funkcję konstytucyjną". Sąd Najwyższy jest "najwyższym sądem władnym orzekać w sprawach sądowniczych" - podkreślił.

"Trybunał Sprawiedliwości UE, prawdopodobnie w ciągu kilku dni, będzie się domagał zaprzestania orzekania od tzw. Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, która została uznana przez polski Sąd Najwyższy, jako ciało funkcjonujące niezgodnie z prawem, i że nie jest sądem" - mówił Bartoszewski. Powołując się na informacje medialne poseł ostrzegał, że jeżeli zostaną one potwierdzone, to "obywatele Polski będą musieli się zrzucać po dwa miliony euro dziennie na pana ministra Ziobro i jego destrukcję wymiaru sprawiedliwości".

Bartoszewski ocenił, że podpisanie przez prezydenta Dudę "ustawy kagańcowej" pogłębi chaos. W związku z taką postawą obecnego prezydenta, dodał, w maju "musimy wybrać innego prezydenta". "Pana Władysława Kosiniaka-Kamysza, który od początku mówi, że te sprawy trzeba załatwić poprzez konsensus, poprzez rozmowę i poprzez głęboką refleksję" - dodał.