Właściwie nie wiadomo, dlaczego PiS postawił na takie, a nie inne obietnice wyborcze. Nie stoi za nimi żadna głębsza analiza, badanie czy sens. Kosztują dużo, ale wydawanie nie jest dla polityków trudnym wyzwaniem, nawet jeśli idzie o miliardy. Szczególnie że to nie są miliardy należące do polityków i jeszcze żaden z nich nie został ukarany za bezmyślne rozdysponowanie publicznych środków. Jeszcze jedna kadencja PiS i może prokurator generalny, minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro na to wpadnie, ale na razie się nie zanosi.
W redystrybucji nie ma nic złego. Odpowiednio przeprowadzana wystawia jak najlepsze świadectwo polityce społeczno-gospodarczej i świadczy o postępie cywilizacyjnym. Jednak obserwując konstrukt wyborczo-korupcyjny pod nazwą piątka Kaczyńskiego, trudno nie odnieść wrażenia, że albo jesteśmy już społeczeństwem niezwykle zamożnym, gaz łupkowy wypełnia dochodami specjalny fundusz dobrobytu, z którego będziemy czerpali pełnymi garściami, albo rządzących nic już nie ogranicza w „kupowaniu” sobie głosów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.