Protesty obywatelskie rozmontowują mit rewolucji społecznej na Węgrzech. Zamiast dać innowacje, zamieniła państwo w wielką montownię niemieckich koncernów.
Przelewające się od kilku dni przez Budapeszt wielotysięczne protesty mogą być największym wyzwaniem dla rządów Viktora Orbána. Uchwalenie tzw. ustawy o pracy niewolniczej, gwałtownie zwiększającej liczby godzin nadliczbowych do 400, może zmienić stosunek do rządzącego Fideszu. Protestujący zadają pytanie: Czy cykl 36-miesięcznego rozliczenia godzin nadliczbowych dopasowany do cyklu produkcji przemysłu motoryzacyjnego oznacza, że Węgry stają się państwem wyrobników?
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
