Reklama

Osoby, które znajdą się na czarnej liście, nie będą mogły wjechać na terytorium UE. Ich aktywa w UE zostaną zablokowane.

11 listopada mieszkańcy Donbasu wybierali nowych przywódców oraz członków Rad Ludowych, czyli parlamentów powołanych przez separatystów. Separatyści z dwóch tzw. republik, donieckiej i ługańskiej, ogłosili datę wyborów we wrześniu, po śmierci w zamachu bombowym 31 sierpnia w Doniecku przywódcy Donieckiej Republiki Ludowej Ołeksandra Zacharczenki.

Ukraina i Zachód uznały to głosowanie za nielegalne i sprzeczne z porozumieniami mińskimi w sprawie uregulowania konfliktu w Donbasie. Przywódcy Francji i Niemiec, Emmanuel Macron i Angela Merkel oświadczyli wtedy, że wybory zorganizowane przez separatystów podważają integralność i suwerenność Ukrainy.

Dyplomata powiedział PAP, że początkowo unijne kraje proponowały, by pięć osób zostało objętych sankcjami. Ostateczne przychylono się do polskiej propozycji.

O tej sprawie wypowiadał się też niedawno minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz. Jak powiedział dziennikarzom w Brukseli w połowie listopada, Polska zaproponowała wprowadzenie sankcji - "wpisanie na listę objętą sankcjami nazwisk osób, które brały udział w organizacji tych wyborów".

Z Brukseli Łukasz Osiński (PAP)