Lekarz prezydenta USA Donalda Trumpa, Ronny Lynn Jackson, zrezygnował w czwartek z ubiegania się o urząd ministra ds. weteranów, podając jako powód wysuwane przeciwko niemu "fałszywe zarzuty".

Jackson znalazł się w środę pod ostrzałem mediów. "New York Times" podał, że "lekką ręką" wypisywał on recepty na opioidy i spowodował wypadek pod wpływem środków odurzających.

Biały Dom wydał w czwartek oświadczenie Jacksona, w którym podkreślił on, że nie spodziewał się, iż przyjdzie mu mierzyć się z "bezpodstawnymi i anonimowymi atakami" na swój charakter i uczciwość.

Reklama

"NYT" oparł swe rewelacje na informacjach uzyskanych w kręgach Partii Demokratycznej. Zgodnie z nimi samochód rozbity przez Jacksona był samochodem służbowym. Pojawiły się też doniesienia, że Jackson stwarzał bardzo nerwową atmosferę w pracy i stosował mobbing.

Associated Press informuje, że Demokraci z komisji rozważającej nominację Jacksona sporządzili na podstawie rozmów z jego 23 obecnymi i byłymi kolegami po fachu z ambulatorium Białego Domu zestawienie zarzutów, takich jak nierozważne przepisywanie leków, nadużywanie alkoholu oraz wydawanie tak wielkich ilości opioidów na receptę, że obawiano się, iż środki te zginęły.

W środę podczas krótkiej rozmowy z dziennikarzami w Białym Domu 51-letni Jackson - lekarz wojskowy, który od 2013 roku odpowiada za zdrowie prezydentów USA - potwierdzał jeszcze, że będzie się ubiegać o stanowisko szefa resortu ds. weteranów.

Dotychczasowy minister ds. weteranów David Shulkin został odwołany ze stanowiska w końcu marca. Prezydent Trump poinformował wówczas na Twitterze, że zamierza powierzyć tekę ministra swemu lekarzowi i że w okresie przejściowym resortem ds. weteranów wojskowych będzie kierować dotychczasowy wiceszef resortu Robert Wilkie.