„Tak, najprawdopodobniej pójdziemy w tym kierunku” – cytuje premiera agencja CTK. Babisz dodał, że chodzi o pojedyncze osoby. „Były różne poglądy, a celem dyskusji było osiągnięcie zgody na wspólne działanie. To się nie powiodło, ale są kraje, które to (wydalenie dyplomatów) rozważają” - mówił Babisz po rokowaniach na szczycie UE.

„Republika Czeska powinna była ostrzej postępować, gdy tylko Rosja połączyła ją z substancją Nowiczok”, którą zaatakowano byłego oficera rosyjskiego wywiadu i jego córkę Julię – powiedział CTK szef prawicowej Obywatelskiej Partii Demokratycznej (ODS) Petr Fiala. „Zamiast tego rząd wyczekiwał i zaczął reagować dopiero po naciskach opozycji. Premier Babisz jak na razie mówi o zamiarach, zobaczymy czy do tego rzeczywiście dojdzie” - mówił Fiala, apelując o obronę interesu narodowego i godność.

Także przewodniczący Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej-Czechosłowackiej Partii Ludowej (KDU-CzSL) Pavel Bielobradek uważa, że Czechy powinny były już wcześniej wydalić rosyjskich dyplomatów. Podobnie ocenia sytuację inna partia prawicy Tradycja Odpowiedzialność Prosperity 09 (TOP09). Jej przewodniczący Jirzi Pospiszil powiedział CTK, że jeżeli gabinet zdecyduje się na taki krok, będzie miał poparcie konserwatystów. Obawia się jednak, że taka decyzja nie zapadnie z uwagi na bliskie związki premiera Babisza z prezydentem Miloszem Zemanem, który z kolei ma bliskie związki z Rosją – pisze CTK.

Rzecznik Zemana Jirzi Ovczaczek powiedział, że prezydent w najbliższy czwartek spotka się z ministrem spraw zagranicznych Martinem Stropnickym.

Inne stanowisko niż partie prawicy zajęła Komunistyczna Partia Czech i Moraw. Jej przewodniczący Vojtiech Filip jest zdania, że trzeba poczekać do wyjaśnienia całego zdarzenia.

Posłowie partii Starostowie i Niezależni (STAN) przesłali szefowi dyplomacji list, w którym między innymi napisali, że wydalenie części rosyjskich dyplomatów jest jedyną adekwatną reakcją. „Republika Czeska jest suwerennym krajem, który nie powinien poruszać się jedynie w cieniu innych i czekać na ich decyzje” – cytuje list CTK, zawracając uwagę na nawiązanie do czeskiego oczekiwania na kroki Niemiec, Francji lub Polski.

W sobotę przed tygodniem przedstawiciele rosyjskiej dyplomacji powiedzieli, że trucizna wykorzystana podczas ataku w Salisbury na byłego oficera rosyjskiego wywiadu i brytyjskiego agenta Siergieja Skripala mogła pochodzić z Czech, Słowacji lub Szwecji. Natychmiast wykluczył to czeski minister spraw zagranicznych. We wtorek wiceminister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Riabkow oświadczył, że stanowisko czeskiej dyplomacji niczego nie zmienia, bo Czechy mają możliwości produkcji substancji podobnych do Nowiczoka. Dzień później premier Babisz uznał twierdzenia Moskwy za absolutnie kłamliwe.

W środę do MSZ Czech został wezwany rosyjski ambasador Aleksandr Zmiejewski. Po spotkaniu minister Stropnicky informował, że rosyjski dyplomata nie przedstawił żadnych dowodów, a twierdził, że opinie dotyczące czeskich możliwości produkcji substancji podobnych do Nowiczoka są związane z tym, że Czechy od długiego czasu dysponują wojskową jednostką przeciwchemiczną.

Z Pragi Piotr Górecki (PAP)