Część opinii publicznej w Izraelu uznała, że nowelizacja ustawy o IPN nie pozwoli mówić prawdy szczegółowej o incydentach, które miały miejsce podczas II wojny światowej. To nieporozumienie - powiedział Jarosław Sellin, odnosząc się do demonstracji przed polską ambasadą w Tel Awiwie.
Reklama

- To dalszy ciąg nieporozumień związanych z nowelizacją ustawy o IPN. Najważniejsze są jego intencje, a one są takie, że chcemy nareszcie stanowczo zacząć walczyć z kłamstwem, które jest częścią kłamstwa oświęcimskiego, mianowicie ze sformułowaniami "polskie obozy śmierci" czy "polskie obozy zagłady". Chcemy żeby Żydzi byli naszymi sojusznikami w walce z tym kłamstwem - mówił sekretarz stanu w MKiDN Jarosław Selin w Polsat News, odnosząc się do demonstracji ocalonych z Holokaustu przed polską ambasadą w Tel Awiwie. Protestujący przeciwko nowelizacji ustawy o IPN mieli transparenty głoszące m.in. "Żadne prawo nie może wymazać historii" i "To polskie prawo pluje w twarz narodowi izraelskiemu".

- Nieporozumienie polega na tym, że część opinii publicznej w Izraelu, co rezonuje w USA, uznała, że to prawo nie pozwoli mówić prawdy szczegółowej o incydentach, które miały miejsce podczas II wojny światowej. My spokojnie tłumaczymy, że to nieprawda, że chcemy walczyć ze zjawiskiem takich uogólniających kwantyfikatorów, polegających na tym że się mówi, że naród polski, albo państwo polskie brały udział albo są współwinne Holokaustu, bo to jest straszliwe, krzywdzące nas kłamstwo - mówił Sellin.

Pytany wcześniej o zbrodnię w Jedwabnem powiedział, że "gdyby istniało państwo polskie, do tego mordu by nie doszło".

Wracając do tematu czwartkowej demonstracji w Tel Awiwie Sellin powiedział: - Od tygodnia te nieporozumienia eskalują, trzeba do tego podchodzić spokojnie, trzeba spokojnie rozmawiać, po to jest ten zespół powołany przez premiera Morawickiego, po to są rozmowy dyplomatów, po to, być może, będzie dzisiejsza rozmowa prezydenta Andrzeja Dudy w Korei z wiceprezydentem USA Mike Pencem, po to jest wreszcie odesłanie do Trybunału Konstytucyjnego tej ustawy w trybie następczym, żeby trybunał jednoznacznie stwierdził i te obawy rozwiał - czy jest tam zagrożenie dla wolności słowa czy też go nie ma - mówił Selin.

- Jeżeli TK każe zmienić prawo, to to prawo musi być zmienione - dodał.