Odejście dwóch posłów PiS: Marka Suskiego i Joanny Kopcińskiej z komisji ds. Amber Gold oznacza koniec tej komisji - uważa rzecznik PO Jan Grabiec. Suski będzie szefem gabinetu politycznego premiera Mateusza Morawieckiego, a Kopcińska będzie rzecznikiem rządu.
Reklama

Grabiec ocenił, że zmiany te pokazują, iż komisja ds. Amber Gold "się kończy". - Następuje koniec faktyczny funkcjonowania komisji ds. Amber Gold. Komisji, która miała być batem politycznym na Platformę Obywatelską, na PSL, na poprzednie rządy - podkreślił poseł PO.

Jego zdaniem, komisja ds. Amber Gold wykazała związki między aferą Amber Gold, a systemem SKOK-ów przez co stała się "niewygodna dla PiS".

- Więc dwoje członków tej komisji zostało odwołanych na stanowiska rządowe, w tym wiceprzewodniczący komisji pan poseł Marek Suski, który miał czuwać nad prawidłowością jej prac z ramienia prezesa Jarosława Kaczyńskiego i w imieniu Nowogrodzkiej patronować tym pracom - zauważył Grabiec.

Według posła PO Krzysztofa Brejzy dwójka posłów PiS z niewiadomych przyczyn wybrała "skok" do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów "paraliżując i wygaszając komisję ds. Amber Gold".

Jego zdaniem takie zachowanie to "niepoważne potraktowanie wyborców" i prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, który zapowiadał, że sprawa Amber Gold będzie wyjaśniona. - Bez dwójki posłów PiS, którzy mają wiedzę, którzy angażowali się przez ponad rok w prace tej komisji, którzy mają doświadczenie, którzy uczestniczyli w posiedzeniach, w pracach tej komisji, tej sprawy nie da się wyjaśniać w takim trybie - podkreślił Brejza.

W jego ocenie to pokazuje, że komisja ds. Amber Gold "była tak naprawdę teatrem politycznym". - Ten spektakl kończy się wielką klapą i wielką kompromitacją polityków PiS, stąd ten przeskok do KPRM. Porzucenie tak naprawdę wyborców, którzy zobowiązali tych posłów do pełnienia funkcji w komisji śledczej - zaznaczył polityk PO.

Szefowa sejmowej komisji śledczej ds. Amber Gold Małgorzata Wassermann powiedziała PAP, że "komisja pracuje, pracowała i będzie pracować dalej". - Naturalnie, że jest to dla nas kłopot, że odeszło dwóch zaangażowanych posłów. Natomiast przypominamy, że pozostało jeszcze 5 osób, które pracują od początku bardzo ciężko, mają ogromną wiedzę i wielką determinację do tego, aby tą sprawę wyjaśnić i zakończyć - podkreśliła posłanka.

Komisja śledcza powołana została w lipcu ubiegłego roku do zbadania i ocenienia prawidłowości i legalności działań podejmowanych wobec Amber Gold przez: rząd, w szczególności ministrów finansów, gospodarki, infrastruktury, spraw wewnętrznych, sprawiedliwości i podległych im funkcjonariuszy publicznych.

Do zadań komisji należy też zbadanie działań, jakie podejmowali w sprawie spółki: prezes UOKiK, Generalny Inspektor Informacji Finansowej, prezes Urzędu Lotnictwa Cywilnego, a także prokuratura oraz organy powołane do ścigania przestępstw, w szczególności szefowie ABW i CBA oraz Komendant Główny Policji i podlegli im funkcjonariusze publiczni. Komisja śledcza ma także zbadać działania podejmowane ws. Amber Gold przez Komisję Nadzoru Finansowego.

Amber Gold powstała na początku 2009 r. i miała inwestować w złoto i inne kruszce. Klientów kusiła wysokim oprocentowaniem inwestycji. W połowie 2011 r. spółka przejęła większościowe udziały w liniach lotniczych Jet Air, następnie w niemieckich OLT Germany, a pod koniec 2011 r. w liniach Yes Airways. Powstała wtedy marka OLT Express. Linie OLT Express upadłość ogłosiły pod koniec lipca 2012 r. Z kolei Amber Gold ogłosiła likwidację 13 sierpnia 2012 r., a tysiącom swoich klientów nie wypłaciła powierzonych jej pieniędzy i odsetek od nich. Według ustaleń w latach 2009-2012 w ramach tzw. piramidy finansowej, firma oszukała w sumie niemal 19 tys. swoich klientów, doprowadzając do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w wysokości prawie 851 mln zł.