Jeśli żyjemy z książkami, stają się one częścią naszej własnej biografii. Zwłaszcza gdy pomyśleć o nich jako o pojemnikach na ludzkie dusze
Należę do najgorszej kategorii czytelników - zaginam rogi w książkach, kładę je otwarte kartkami do spodu, kreślę po nich ołówkiem. Ale to jeszcze nic: w moich zbiorach panuje chaos, a próby jego okiełznania wytwarzają jedynie większy nieporządek, książki nie tylko stoją u mnie na półkach w ordynarnych dwóch rzędach, lecz także leżą w nieregularnie ukształtowanych stosach; nawet jeśli pamiętam, gdzie znajduje się jakiś tytuł, dotarcie do niego wymaga często prac o charakterze górniczym. Na myśl, że miałbym ten bezkształtny papierowy masyw spakować i dokądkolwiek przeprowadzić, robi mi się słabo. Łatwiej byłoby przenieść Karpaty. Do tego dochodzi to wojenne zdjęcie z Ukrainy, które nie może mi wyjść z głowy: wyrwana przez rosyjską bombę ściana domu, za nią regał z ciasno upchanymi książkami.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
!["Ludzie uciekali jak fala tsunami". Dramatyczna relacja świadka strzelaniny w Krakowie [ROZMOWA]](https://infor-web-static.incdn.pl/dgpstatic/upload/b3dza2ltLXJ5bmt1LTM5MzExMTM0LmpwZyIsInciOjE0MDB9-c15a75d7.webp)