Opowiadam o rzeczach gorzkich, ale nie umiałbym robić tego w sposób patetyczny – mówi Bodo Kox, reżyser filmu „Dziewczyna z szafy”.
Skrót artykułu
Przy okazji „ Dziewczyny z szafy” bywasz często przedstawiany jako debiutant. W poprzednich latach zrealizowałeś jednak całą masę filmów offowych. Czy na planie profesjonalnej produkcji faktycznie czułeś się jak nowicjusz?
Bodo Kox: Nie do końca. „Dziewczyna...” to dla mnie film offowy, ale zrealizowany w profesjonalnych warunkach. Dzięki temu podczas pracy mogłem skupić się na tym, co naprawdę ważne, czyli na kontakcie z operatorem i przede wszystkim z aktorami. Na planie filmu offowego oprócz tego musiałbym pewnie robić jeszcze kanapki dla całej ekipy.
Autopromocja
Pozostało 97% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Pozostało 97% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
©℗
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.