Martin Schulz szefem niemieckiego rządu? Lewica chce kanclerza bez matury

Martin Schulz
Martin SchulzPAP/EPA / CLEMENS BILAN
30 stycznia 2017

BERLIN Niemieccy socjaldemokraci wczoraj oficjalnie potwierdzili kandydaturę Martina Schulza na szefa rządu. To polityk skonfliktowany z naszymi władzami

– Polski rząd traktuje swoje zwycięstwo wyborcze jako mandat, by dobro państwa podporządkować woli zwycięskiej partii (...). To jest demokracja sterowana w stylu Putina, niebezpieczna putinizacja europejskiej polityki – tak nieco ponad rok temu mówił niemiecki polityk, wówczas przewodniczący Parlamentu Europejskiego, Martin Schulz niemieckiej gazecie „Frankfurter Allgemeine Sonntagszeitung”. Kilka tygodni wcześniej stwierdził, że to, co się dzieje w Polsce, ma charakter zamachu stanu. Tymczasem wczoraj po południu na partyjnej konwencji polityk, który dla niektórych polskich polityków stał się synonimem europejskiej arogancji, został oficjalnie przedstawiony jako kandydat SPD na kanclerza Niemiec.

I choć według przedwyborczych sondaży socjaldemokraci mają obecnie ok. 20 proc. poparcia, a konkurencyjne chadeckie CDU/CSU prawie dwa razy więcej, to jednak po wyborach w przypadku ponownego stworzenia wielkiej koalicji Martin Schulz mógłby zostać wicekanclerzem i ministrem spraw zagranicznych. – To jest bardzo silna, nietuzinkowa osobowość. Dokonał przy tym czegoś niespotykanego, bo z polityki europejskiej wchodzi do niemieckiej. Zazwyczaj droga prowadziła w drugą stronę i dotyczyła polityków powoli kończących swoje kariery. Mówiono o nich „Der Opa geht nach Europa” – czyli dziadek idzie do Europy – wyjaśnia dr hab. Sebastian Płóciennik z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. – Schulz może poprawić notowania SPD, 25 proc. jest w zasięgu tej partii – przewiduje.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.