Jest prawnikiem o duszy artysty. Niepoprawnym gawędziarzem i tytanem pracy, gorliwym katolikiem zaangażowanym w życie (i sprawy) Kościoła, a przy tym piekielnie skutecznym adwokatem.
Mecenasa Krzysztofa Wąsowskiego niełatwo zaszufladkować czy upchnąć w jakichś ramach. I to nie z powodu tuszy, z której sam żartuje na każdym roku. Na studia prawnicze zaprowadziła go pasja muzyczna. - Zamysł był taki, aby zająć się prawem autorskim i zostać menedżerem zespołów muzycznych – śmieje się po latach mec. Wąsowski. Tak więc prawa autorskie i własność intelektualną pokochał pierwszą prawniczą miłością i choć potem intensywnie romansował także z innymi dziedzinami prawa, to obecnie wraca do korzeni i habilituje się właśnie na gruncie swojej pierwszej specjalizacji.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
