Radcą się jest, ministrem się bywa

Rozmowa na Twiterze, 29.06.2015
Rozmowa na Twiterze, 29.06.2015Dziennik Gazeta Prawna
8 lipca 2015

Jak oddzielić funkcję w Radzie Ministrów od emocji związanych z toczonymi wcześniej procesami? Jakoś trzeba. Tego balansu nie udało się zachować obecnemu szefowi resortu sprawiedliwości.

 „Zabrzańska Spółdzielnia Mieszkaniowa dopuściła się manipulacji, po powrocie do Warszawy wyjaśnię sprawę. Słowo rzetelność absolutnie jest obce ZSM” – napisał na Twitterze Borys Budka, minister sprawiedliwości. Niewykluczone, że ta wypowiedź kosztować go będzie proces. Zabrzańska spółdzielnia twierdzi bowiem, że takie słowa ministra godzą w jej dobre imię. I domaga się przeprosin.

Pochwała od przeciwnika

Zacytowana wypowiedź ministra Budki związana była z informacją o uhonorowaniu Zabrzańskiej Spółdzielni Mieszkaniowej Złotym Certyfikatem „Rzetelni w Biznesie 2015” w ramach „Ogólnopolskiego programu umacniania Wiarygodności Sylwetki i Marki Polskiej Gospodarki”. Pod listem z gratulacjami, jaki trafił do wszystkich laureatów, podpisał się właśnie minister Budka – czym spółdzielnia nie omieszkała się pochwalić na swojej stronie WWW. Dodała przy tym, że bardzo się cieszy również dlatego, że jej „dotychczasowy adwersarz wyraził uznanie dla działalności i inicjatyw podejmowanych przez ZSM”.

Zanim bowiem Borys Budka wszedł do rządu Ewy Kopacz, jako radca prawny od lat w wielu sprawach reprezentował przeciwników procesowych spółdzielni. W reakcji na pytanie jednego z użytkowników TT, czy rzeczywiście wysłał list z gratulacjami, odpowiedział emocjonalnie i zarzucił spółdzielni manipulację (patrz: grafika). Spółdzielnia jednak przekonuje, że o manipulacji nie może być mowy: pismo z gratulacjami wyszło z resortu i opatrzone zostało podpisem jego szefa. W związku z tym ZSM liczy, że minister wycofa się ze sformułowanych zarzutów.

„Zarząd Zabrzańskiej Spółdzielni Mieszkaniowej w Zabrzu z przykrością zapoznał się z treścią oświadczenia Pana Ministra Sprawiedliwości Borysa Budki zawartego w jego wpisach na Twitterze oraz na łamach prasy lokalnej. Minister zarzucał nam manipulację, stwierdził, że słowo rzetelność jest nam absolutnie obce. Jak pisze »Głos Zabrza«: oświadczył, że jesteśmy podmiotem, który nagminnie łamie prawo, nie szanuje prawa, a nawet prawomocnych wyroków sądowych. Te wszystkie twierdzenia są bardzo bolesne i godzą w dobre imię Zabrzańskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, które jest prawem chronione” – czytamy w oświadczeniu zarządu.

Jego reprezentanci podkreślają, że dbanie o dobre imię spółdzielni to ich oczywisty obowiązek. I że nie chcą prowadzić sporu z ministrem sprawiedliwości. „Oczekujemy dziś tylko na jedno słowo, słowo »przepraszam« , które pozwoli zamknąć tę sprawę bez konieczności spotykania się na sądowych korytarzach” – pisze zarząd.

Wyjście z roli

Profesor Zbigniew Ćwiąkalski, adwokat i były minister sprawiedliwości, jest przekonany, że w momencie, w którym radca prawny czy adwokat obejmuje stanowisko państwowe, powinien odciąć się od spraw, które dotychczas prowadził.

– komentuje prof. Ćwiąkalski.

Na publiczną ocenę działań Borysa Budki nie zdecydowali się jego inni poprzednicy. Sytuacji nie chciał też komentować Dariusz Sałajewski, prezes Krajowej Rady Radców Prawnych.

– twierdzi z kolei adwokat Andrzej Michałowski z kancelarii Michałowski Stefański.

– ocenia.

Jak mówi, adwokatom, którzy zostawali ministrami sprawiedliwości, zarzucano np. bronienie w przeszłości przestępców. Co było oczywistym absurdem – pod warunkiem że nie naruszali prawa i reguł profesjonalizmu. Jednak aby uniknąć pretekstu do ataków, po nominacjach ministerialnych poprzednicy ministra Budki deklarowali dystans do znajomych i antagonistów.

– mówi mecenas Michałowski.

Zwraca przy tym uwagę, że minister sprawiedliwości zapewne podpisuje codziennie setki dokumentów. I siłą rzeczy nie w każdy się wczytuje. Jednak feralną sytuację mógł rozwiązać zupełnie inaczej: obracając wszystko w anegdotę i zasłaniając się kurtuazją dla wyboru dokonanego przez kogoś innego.

– zaznacza prawnik.

Niektórzy z komentatorów w zachowaniu ministra dopatrują się również naruszenia kodeksu etycznego.

– uważa adwokat Zbigniew Krüger, adwokat z kancelarii Krüger & Partnerzy.

Jego zdaniem brak umiaru w wypowiedziach godzi nie tylko w zasady etyki zawodowej, ale także w powagę urzędu.

– dodaje adwokat.

Ludzki odruch

Minister nie ucieka jednak od konfrontacji.

– wylicza Borys Budka.

Jak podkreśla, wielokrotnie reprezentował nieodpłatnie członków w ich sporach z ZSM. A spółdzielnia próbowała wpływać na jego działania pro bono, wytaczając proces o rzekome naruszenie dóbr osobistych. Proces ten jednak prawomocnie przegrała.

Co do listu z gratulacjami Borys Budka tłumaczy, że został on skierowany wyłącznie na ręce organizatorów w związku z odbywającą się galą i nigdy nie został wystosowany do żadnego konkretnego podmiotu.

– zaznacza.

Również wypowiedzi na TT jego zdaniem nie można też traktować jako wypowiedzi ministra sprawiedliwości, choć taki opis widnieje na używanym przez ministra koncie TT.

– podkreśla.

To jednak – jak podkreślają prawnicy – niejedyny przykład, gdy szef resortu wychodzi ze swojej aktualnej roli.

– twierdzi mecenas Krüger.

Nawiązuje w ten sposób do doniesień medialnych w rozmowie telefonicznej, w której Borys Budka miał deklarować prezesowi swojego radcowskiego samorządu podjęcie prac nad zmianą stawek za urzędówki.

– puentuje mec. Krüger. 

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.