Autopromocja

Sądy mogą badać sędziowskie powołania

Sędzia
SędziaShutterStock
2 grudnia 2020

Nie każde naruszenie procedury nominacyjnej może prowadzić do podważenia statusu sędziego. Ale o tym, czy do tego doszło, powinien decydować niezależny sąd.

Takie wnioski płyną z wydanego wczoraj przez Europejski Trybunał Praw Człowieka w składzie Wielkiej Izby wyroku w tzw. sprawie islandzkiej (nr skargi 26374/18). Zdaniem wielu specjalistów orzeczenie to ma istotne znaczenie także dla naszego wymiaru sprawiedliwości oraz znajdzie zapewne odzwierciedlenie w rozstrzygnięciach, jakie podejmie w przyszłości w sprawach dotyczących Polski Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Wczoraj w jednej z takich spraw odbyła się w Luksemburgu rozprawa.

Prawo do badania

Od pewnego czasu w Polsce zaczęła przeważać narracja, zgodnie z którą prezydencki akt powołania na urząd sędziego miałby sanować wszelkie błędy, do jakich doszło na wcześniejszych etapach procedury nominacyjnej. Bo nie ma takiego organu, który mógłby to badać i o tych błędach przesądzić. W takim duchu wielokrotnie orzekał Naczelny Sąd Administracyjny, Trybunał Konstytucyjny czy wreszcie tzw. nowe izby Sądu Najwyższego. Trzymali się tego również przedstawiciele obecnego obozu rządzącego. Było to z ich punktu widzenia korzystne, gdyż argument ten zamykał usta tym, którzy twierdzą, że z powodu zmian dokonanych w Krajowej Radzie Sądownictwa osoby, które zostały przez nią rekomendowane prezydentowi do powołania na urząd sędziego, de facto sędziami nie są. A uprawnione do stwierdzania tego są niezawisłe sądy. Teraz zyskali oni dodatkowy argument w postaci wczorajszego wyroku ETPC. Ten bowiem przesądził, że sądy nie tylko mogą, ale nawet powinny poddawać ocenie proces nominacyjny sędziów.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.