Komentarz GP: Księgi Augiasza

Arkadiusz Jaraszek
Arkadiusz JaraszekDGP
7 września 2009

Lektura ksiąg wieczystych przed zakupem nieruchomości to już prawie codzienność. Nikt nie chce kupić kota w worku. Tym bardziej gdy z portfela musi wyjąć setki tysięcy złotych. Nie zawsze taka ostrożność wystarczy.

Przez zaniedbanie państwa, które przez kilkadziesiąt lat nie uporządkowało wpisów w księgach, dziś nie jest niczym nadzwyczajnym, że jako właściciel w księdze widnieje osoba, która już np. nie mieszka w kraju. Porządki mieli zrobić samorządowcy, jednak uniemożliwił to brak pieniędzy. Z powodu tej urzędniczej niemocy cierpią obywatele, do których pukają dawni właściciele nieruchomości z informacją, że mają kilka dni na opuszczenie ich posiadłości. I pukać będą nadal, dopóki nie znajdzie się ktoś równie pomysłowy jak mitologiczny Herakles, któremu udało się posprzątać stajnię Augiasza.

Pozostało 91% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: GP
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.