Chcieliśmy jak najlepiej, a wyszło jak zwykle... Tym razem w „DGP” piszemy o skandalicznych sprawach, które by się nie zdarzyły, gdyby państwo poważnie podchodziło do stanowienia prawa. O kafkowskiej sytuacji partii Nowa Prawica Janusza Korwin-Mikkego, który nie może się odwołać od decyzji Państwowej Komisji Wyborczej. I o stadionowych chuliganach, którzy nie obejrzą meczu np. Podbeskidzia z Jagiellonią, ale wejść na spotkanie Euro 2012 nikt im nie zabroni.
Korwin-Mikke, choć zarejestrował listy wyborcze w 21 okręgach, został potraktowany tak, jakby się to nie zdarzyło. Kiedy Sejm pracował nad „wielkim” kodeksem wyborczym, ponieważ była taka potrzeba polityczna, do projektu wepchnął parytety. Ale nie coś, co jest podstawą demokracji – możliwość odwołania się od decyzji dowolnej instytucji. I mamy lukę w prawie, wręcz czarną dziurę, w którą wpadnie całe ugrupowanie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
