Wystarczył niespełna miesiąc, żeby prezydent USA Donald Trump zaczął traktować sędziów jak najsilniejszą partię opozycyjną.
Wszyscy, którzy uważali, że nowy szef amerykańskiej administracji nigdy nie będzie w stanie spełnić swoich nieprawdopodobnych obietnic wyborczych, 27 stycznia mogli przeżyć wstrząs. Sam prezydent zapewne też nie oczekiwał, że wydane przez niego rozporządzenie o zakazie wjazdu do USA obywateli siedmiu krajów muzułmańskich (Iraku, Iranu, Jemenu, Libii, Somalii, Sudanu i Syrii) pociągnie za sobą aż tak gwałtowną reakcję ze strony władz stanowych, środowiska prawniczego, a nawet części jego wyborców. Zwłaszcza że w czasie kampanii wyborczej wielokrotnie przecież zapowiadał, że zatrzyma imigrację z krajów, które wysyłają do Stanów Zjednoczonych terrorystów.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
