Ściganie handlujących dopalaczami nie jest łatwe
Od czasu fali zatruć dopalaczami na
początku lata śledzę uważnie doniesienia,
jak państwo walczy z tym problemem – pisze pani
Katarzyna z Krakowa. – Owszem, policja odnosi sukcesy:
zatrzymano handlującego tymi substancjami w Myszkowie,
zamknięto fabrykę pod Kaliszem. A z drugiej strony
– rzecz niezrozumiała zupełnie – nie
znaleziono podstaw, by postawić zarzuty
mężczyźnie, który sprzedał
psychoaktywne substancje młodym ludziom z
gdańskiego falowca. Przypomnę – jesienią
ubiegłego roku jeden z nich po zażyciu dopalaczy
wyskoczył przez okno i zginął, drugi
zmarł w drodze do szpitala z powodu zatrucia. Jak to
jest, dlaczego państwo nie znajduje sposobu, by
ukarać handlarzy dopalaczami – zastanawia się
czytelniczka. – Podobno nie sposób udowodnić,
że diler choćby nieumyślnie spowodował
ich śmierć...