Trzeba pamiętać, czyim człowiekiem był przez lata sędzia Szmydt. Nawet jeśli ktoś wcześniej zauważał u niego pewne dziwne zachowania, to mógł zwyczajnie nie wierzyć, że ktokolwiek coś z tym zrobi - zauważa Jarosław Gwizdak – członek zarządu INPRIS, adwokat, były prezes Sądu Rejonowego Katowice-Zachód.
Z Jarosławem Gwizdakiem rozmawia Sławomir Wikariak
Sławomir Wikariak: Zastanawiam się, czemu służą oświadczenia majątkowe sędziów. Dziś wszyscy zadają sobie pytanie, jak to jest możliwe, że sędzia Tomasz Szmydt, zarabiający kilkakrotnie więcej niż średnia krajowa, poza długami nie miał praktycznie nic. Dlaczego nikt na to nie zwrócił uwagi?
Jarosław Gwizdak: A na czym polega sprawdzanie oświadczeń majątkowych sędziego? Na sprawdzaniu literówek, tego, czy napisał „metry kwadratowe”, a nie „metry”, czy doliczył piwnicę do metrażu, czy nie pomylił się w zapisie daty. Merytorycznie nikt na oświadczenia nie spogląda. A moim zdaniem powinien, choć oczywiście pytanie: kto?
No właśnie, kto?
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.