Polskie szkoły są niedofinansowane i dodatkowe pieniądze to dla nich wielka szansa. Sytuację miały poprawić fundusze UE – do MEN trafiło 4 mld zł na wsparcie reform.
A co robi ministerstwo? Najpierw diagnozuje system, później wydaje raporty, a ich zawartość omawia na konferencjach. Koniecznie w drogich hotelach. Gdy już powstaną tysiące stron opracowań, eksperci przystąpią do tworzenia nowych rozwiązań. Najlepiej, żeby było ich parę, bo można je testować i korygować. Nic się nie dzieje, jeśli upłynie termin zakończenia projektu – po prostu się go wydłuży. Efekty tych wysiłków nie są też udostępniane nauczycielom czy dyrektorom szkół. W środowisku panuje więc przekonanie, że te pieniądze są wydawane w zamkniętym gronie powiązanych towarzysko instytucji. Co gorsza, UE rozliczy MEN nie z efektów pracy, ale z tzw. wskaźników: liczby konferencji, broszurek, ekspertów.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.