Stażysta to idealny pracownik: przyniesie, poda, pozamiata. Nie trzeba mu płacić. I nie próbuje się buntować. No bo jak, skoro wciąż prawie nic nie potrafi.
Potrzebna mała dziewczynka do sypania kwiatków” – czyta ogłoszenie właścicielka zadartego nosa i małych warkoczyków. Na drugiej połowie satyrycznego obrazka widzimy, na czym owo „sypanie kwiatków” polega. Dziewczynka w masce gazowej taszczy na plecach wielki worek z zabójczym nawozem i rozsypuje go wśród grządek. Satyryczny rysunek jest opatrzony komentarzem: „Staże i praktyki rozwijają... w nas poczucie niesprawiedliwości i niespełnienia”. Ten prześmiewczy komentarz z sieci doskonale ilustruje powszechne wśród młodych ludzi nastawienie do praktyk i staży. Szydzi też z tego, że półdarmowi pracownicy w czasach kryzysu stali się cennym dobrem, dlatego pracodawcy ochoczo korzystają z ich pracy, szumnie nazywając to „stażem”.
– Liczba firm, które korzystają z bezpłatnych staży i praktyk, wyraźnie wzrosła. Kilka lat temu było więcej pracodawców, którzy płacili za staże. Teraz rynek jest trudny, więc wielu młodych ludzi jest skłonnych w zamian za doświadczenie w CV pracować za darmo albo za symboliczne sumy – mówi nam Iwona Cekal, konsultant w międzynarodowej firmie doradczej Kienbaum.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.