Przyjrzeliśmy się zawartym w raportach informacjom o wynagrodzeniach 110 szefów największych krajowych firm (pod względem wartości rynkowej, przychodów, obecności w głównych indeksach giełdowych). Takich, którzy przekroczyli 10 mln zł, było trzech. Wszyscy z firm działających w technologiach informatycznych.
Janusz Filipiak, główny właściciel Comarchu, już od lat jest w czołówce najlepiej wynagradzanych prezesów. Francois Nuyts, prezes Allegro, znalazł się w niej pierwszy raz, bo lider rodzimego rynku e-handlu dopiero w minionym roku zadebiutował na warszawskiej giełdzie. Przy okazji Nuyts sprzedał też posiadane akcje Allegro o wartości ponad 40 mln zł.
Reklama
Comarch i Allegro to duże firmy. Co w tym towarzystwie robi prezes producenta gier Ten Square Games? Podstawa Marcina Zużałka jest nieduża, ale przychodząc w ubiegłym roku do firmy, uzyskał od akcjonariuszy możliwość skorzystania z programu motywacyjnego (kupił prawie 145 tys. akcji po cenie nominalnej wynoszącej 10 gr, obecna wartość rynkowa jednego waloru to ok. 440 zł; w końcu ubiegłego roku było to ok. 550 zł), który spółka wyceniła na ponad 72 mln zł. Ubiegłoroczny koszt: 18,1 mln zł. Zaraz za czołową trójką jest Grzegorz Miechowski, były prezes kolejnego wytwórcy gier 11 bit studios, który w 2020 r. zdecydował się na rozliczenie swojego programu motywacyjnego (taki sam mają dwaj inni członkowie zarządu) i kupił pakiet akcji po cenie zdecydowanie poniżej bieżącego kursu na giełdzie.
Mniej niż jedna trzecia prezesów zarobiła w ubiegłym roku poniżej miliona (gdyby wziąć pod uwagę mniejsze firmy, ta proporcja byłaby wyższa). Skrajny przypadek to szef i główny udziałowiec Celon Pharmy Maciej Wieczorek, który pracuje za darmo, zarabiając tylko na dywidendzie (w ubiegłym roku 2,7 mln zł).
W niektórych firmach cięcia były związane z pandemią. „Zarząd spółki podjął decyzję o obniżeniu wynagrodzenia pracowników i współpracowników Grupy Agora o 20 proc. na sześć miesięcy. Wynagrodzenia członków zarządu obniżone zostały o 30 proc. Wstrzymano również wypłatę należnej premii za 2019 r.” – poinformował wydawca „Gazety Wyborczej”. „Konsekwencją kolejnych lockdownów było podjęcie przez Zarząd i Radę Nadzorczą LPP SA szeregu czynności mających ograniczyć koszty działalności. Jednym z jej elementów było obniżenie w okresie od 1 kwietnia 2020 r. do 1 lipca 2020 r. wynagrodzeń członków Zarządu do poziomu minimalnego wynagrodzenia za pracę” – to z kolei wyjaśnienie największej krajowej firmy odzieżowej.
Czy kryzys wywołany przez pandemię odbił się na portfelach prezesów spółek, przekonamy się dopiero przy podsumowaniach zarobków za 2021 r., bo to wtedy będą wypłacane premie związane z ubiegłorocznymi wynikami.
W dużych podmiotach wynagrodzenie mniejsze niż milion najczęściej nie świadczy o skąpstwie właścicieli bądź rady nadzorczej (chyba że wymuszonym ustawą kominową), ale o tym, że menedżer przyszedł do spółki w trakcie roku. Taka sytuacja powtarza się zwłaszcza w spółkach Skarbu Państwa, gdzie roszady prezesów zdarzają się najczęściej. Choć jest i druga strona tego zjawiska: odchodzący prezes może liczyć na odprawę, odszkodowanie z tytułu zakazu konkurencji czy wynagrodzenie za „przekazanie obowiązków” (w grafice wszystko to określamy jako odprawy). Dzięki temu jego zarobki idą w górę. Dlatego na czele listy najlepiej wynagradzanych prezesów w państwowych firmach znalazł się nie Daniel Obajtek z Orlenu, a Paweł Surówka, który w ubiegłym roku przez dwa i pół miesiąca kierował Powszechnym Zakładem Ubezpieczeń. W pierwszej dziesiątce rankingu prezesów państwowych firm są również Piotr Woźniak, który na początku minionego roku odszedł z Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa, czy Henryk Baranowski, który w trakcie 2020 r. pożegnał się z fotelem prezesa Polskiej Grupy Energetycznej. Wysokie rekompensaty za rozstanie ze spółką zdarzają się także w sektorze prywatnym. Ubiegłoroczny przykład to Jean-François Fallacher, były już prezes Orange Polska.