Od stycznia 2027 r. szczepienie przeciwko HPV, zgodnie z zapowiedziami Ministerstwa Zdrowia, powinno wejść do kalendarza szczepień obowiązkowych. Nadal jednak nie zostało podpisane rozporządzenie w tej sprawie. Uczestnicy debaty redakcyjnej „Profilaktyka nowotworowa – budujemy pokolenia wolne od HPV” zorganizowanej przez Dziennik Gazetę Prawną, wskazywali, że ta decyzja jest bardzo potrzebna, jeśli chcemy, żeby kolejne pokolenia nie musiały się zmagać z chorobami HPV-zależnymi.
Szczepienie przeciwko HPV to spełnione marzenie wielu pokoleń o leku, który chroni przed zachorowaniem na raka. Niestety przez działania środowisk antyszczepionkowych narosło wokół niego wiele mitów i nieprawdziwych informacji. Kwestia tych szczepień stała się też tematem politycznym. 1 czerwca 2023 r. Polska dołączyła do praktycznie wszystkich krajów europejskich, prowadzących programy szczepień HPV skierowane do dzieci i młodzieży; wcześniej część samorządów finansowała szczepienia we własnym zakresie. Tam, gdzie finansowania nie było, rodzice płacili za nie prywatnie.
Przez cały czas szczepienia przeciwko HPV są na celowniku antyszczepionkowców i niektórych grup politycznych. To powoduje, że poziom wyszczepialności jest daleki od zadowalającego.
– Większość rodziców, którzy nie zdecydowali się jeszcze zaszczepić swoich dzieci przeciwko HPV, to nie są antyszczepionkowcy. To ludzie, którzy nie zostali dobrze poinformowani, którzy często nie wiedzą, co to jest HPV, a tym bardziej że to zakażenie jest przyczyną powstawania nowotworów. Uważam też, że potrzebujemy zwiększenia dostępności do tych szczepień i większego zaangażowania kadry medycznej w rozmowy o tym, dlaczego warto i jak zaszczepić dziecko. Ten brak zaangażowania widać, kiedy popatrzymy na dane dotyczące tych szczepień w poszczególnych powiatach. Nie wierzę, że w tych powiatach, gdzie jest mało zaszczepionych dzieci przeciwko HPV, mieszkają sami antyszczepionkowcy. Tam nie ma dobrego przygotowania systemu opieki zdrowotnej do tych szczepień – mówił dr Paweł Grzesiowski, główny inspektor sanitarny.
I dodał: – Musimy też podkreślić, że nie zawsze lekarz musi być jedynym liderem szczepień, postawmy na pielęgniarki, położne, które są przecież uprawnione do kwalifikacji i wykonywania szczepień u dzieci powyżej dziewięciu lat. Podobny model funkcjonuje w Wielkiej Brytanii i przynosi konkretne sukcesy w szczepieniach, nie tylko przeciwko HPV.
Czy będą obowiązkowe?
Jednak, zgodnie z zapowiedzią MZ szczepienia przeciwko HPV mają być obowiązkowe od przyszłego roku. Zdaniem dr. Grzesiowskiego raczej nie rozpoczną się 1 stycznia 2027 r.
– Żeby od 1 stycznia 2027 r. szczepienia przeciwko HPV były obowiązkowe, brakuje z formalnego punktu widzenia tylko jednego podpisu – minister zdrowia. Rozporządzenie od roku czeka na podpis, bo nie wiemy, czy budżet udźwignie szczepienie całego rocznika. Jeżeli od przyszłego roku szczepieniem zostaną objęte 9- czy 14-latki, to potrzebujemy też ok. 1 mln dawek szczepionki. Tego nie da się zorganizować w ciągu miesiąca. Muszą się odbyć przetargi i przygotowania do dystrybucji szczepionek. Dlatego moim zdaniem w praktyce mało prawdopodobne jest, żeby szczepienia obowiązkowe przeciwko HPV faktycznie rozpoczęły się dla całej populacji 1 stycznia 2027 r. Możliwe natomiast, że rozporządzenie wejdzie w życie od tej daty, a faktyczna realizacja programu rozpocznie się później – wyjaśniał dr Paweł Grzesiowski.
Posłanka Jolanta Zięba-Gzik (PSL) również uważa, że brak podpisu pod rozporządzeniem wynika z problemów finansowych systemu ochrony zdrowia.
– Tak naprawdę wszystko jest przygotowane, żeby wprowadzić obowiązkowe szczepienia przeciwko HPV i czeka na podpis pani minister. Prawdopodobnie kwestie finansowe są tutaj kluczowe. Dziwię się, ponieważ jest to inwestycja w zdrowie. Oczywiście wiem, że pieniędzy zawsze brakuje, ale badania pokazują, że w krajach, gdzie poziom wyszczepienia jest wysoki, problemów związanych z HPV jest znacznie mniej. Łatwiej jest stosować profilaktykę, niż później leczyć – wyjaśniała Jolanta Zięba-Gzik.
Nie czekać, edukować
Z kolei Igor Grzesiak, wiceprezes zarządu Instytutu Praw Pacjenta i Edukacji Zdrowotnej (IPPEZ), zauważył, że bierne czekanie na podpis nie jest dobrym rozwiązaniem.
– Powinniśmy już teraz prowadzić edukację i przygotowywać społeczeństwo do wejścia nowych regulacji. Jeżeli chodzi o szczepienia przeciwko HPV, mamy do czynienia ze obawami, ale jest to obawa związana przede wszystkim z niewiedzą. Przeprowadziliśmy badanie dotyczące obaw zdrowotnych Polek i Polaków. Choroby nowotworowe znalazły się na pierwszym miejscu. Zapytaliśmy również, czy gdyby istniała szczepionka zapobiegająca chorobie nowotworowej, respondenci skorzystaliby z takiej profilaktyki. 84 proc. odpowiedziało twierdząco. Kiedy jednak zaczęliśmy pytać szczegółowo o HPV i wiedzę na temat chorób, które może powodować, poziom wiedzy wyraźnie malał. Gdy zapytaliśmy wprost, czy po uzyskaniu tych informacji respondent skorzystałby ze szczepienia przeciwko HPV, twierdząco odpowiedziało 22 proc. osób. Duża grupa była niezdecydowana.
W grudniu 2025 r. przeprowadziliśmy kolejne badanie, tym razem dotyczące szczepień przeciwko HPV. 68 proc. Polaków popierało rozszerzenie programu szczepień do 18. roku życia. Już teraz trzeba też analizować możliwość rozszerzenia kohort objętych programem – podkreślał Igor Grzesiak.
O profilaktyce przeciwnowotworowej i o szczepieniach dzieci i młodzież będą się uczyć w ramach obowiązkowego od tego roku przedmiotu szkolnego edukacja zdrowotna.
– Przedmiot edukacja zdrowotna jest o nauce opartej na osiągnięciach cywilizacji. Szczepienia, profilaktyka antynowotworowa, bo tym są m.in. szczepienia przeciwko HPV, to zagadnienia, o których mówimy i musimy opowiadać młodym ludziom w kontekście zdrowotnym. To nie dotyczy tylko dziewczynek, młodych kobiet, kobiet, lecz także mężczyzn i chłopców. Można zachorować na różne choroby w wyniku zakażenia HPV.
– Oprócz tych wszystkich materiałów, które towarzyszą kampanii szczepienia przeciwko HPV w szkołach, przygotowujemy ulotkę, która jest przeznaczona z jednej strony dla chłopców, a z drugiej strony dla dziewczynek, rodziców, żeby widzieli, na co może zachorować chłopiec, na co może zachorować dziewczynka, żeby obalić trochę ten mit, że chłopcy nie zachorują w wyniku zakażenia HPV. Prowadzimy też pilotaż gry online, upowszechniający wiedzę o szczepieniach dla dzieci w wieku 10–12 lat, przygotowany w ramach projektu Światowej Organizacji Zdrowia – mówiła Paulina Piechna-Więckiewicz, podsekretarz stanu w Ministerstwie Edukacji Narodowej.
Obowiązek – czy to dobra decyzja?
Doktor Tomasz Zieliński, wiceprezes Federacji Związków Pracodawców Ochrony Zdrowia Porozumienie Zielonogórskie, przyznał, że POZ-y są przygotowane na przeprowadzanie szczepień obowiązkowych. Zwrócił uwagę na to, że obecnie, kiedy jest to szczepienie zalecane, są regiony, gdzie wyszczepialność jest bardzo niska.
– Pracuję w regionie, gdzie odsetki wyszczepienia przeciwko HPV są bardzo niskie. Lubelszczyzna jest pod tym względem naprawdę trudnym regionem. To szczepienie nie jest obowiązkowe. Generalnie POZ jest przygotowany do szczepień obowiązkowych i nie ma wtedy z nimi większych problemów. Natomiast w przypadku szczepień przeciwko HPV również kadra medyczna musi odrobić lekcję. Widzę obawy personelu medycznego przed szczepieniami, co jest dla mnie trudne do zrozumienia – mówił dr Tomasz Zieliński.
Jego zdaniem trzeba też rozszerzyć kohortę szczepionych o starsze dzieci i młodzież.
– Z moich obserwacji wynika, że to raczej rodzic blokuje szczepienie niż dziecko. Jeśli mówimy o starszym wieku, to uważam, że powinno być to co najmniej 18 lat. Wtedy młoda osoba, która chce się zaszczepić, a rodzice nie wyrażali zgody, mogłaby sama podjąć decyzję i mieć zapewnione bezpłatne szczepienie – podkreślał dr Zieliński.
Rodzice i nauczyciele muszą mieć wiedzę
Tomasz Prosiński, prezes i współzałożyciel Fundacji Mentalnie Równi, zwrócił uwagę na to, że edukacja dzieci i młodzieży w kwestii HPV jest bardzo potrzebna, ale dzisiaj kluczowe jest edukowanie ich rodziców i nauczycieli.
– Dzisiaj dziecko może wrócić ze szkoły i powiedzieć: „Mamo, tato, chciałbym się zaszczepić, bo dowiedziałem się, że to ważne i dobre dla mojego zdrowia”. Tymczasem w odpowiedzi może usłyszeć od rodzica, że to bardzo zły pomysł szkodzący jego zdrowiu w tym zagrażający płodności. I w tym momencie cała rozmowa się kończy. Symbolicznie otworzę wielkiego szampana – mimo że nie piję alkoholu – w chwili gdy szczepienie przeciwko HPV stanie się obowiązkowe. Patrząc na obecne wskaźniki wyszczepialności, uważam, że jest to rozwiązanie konieczne, droga do tego jednak wiedzie przez edukację nie tylko młodych ludzi, ale przede wszystkich ich rodziców i nauczycieli – mówił Tomasz Prosiński.
Wprowadzenie obowiązkowości przy szczepieniach przeciwko HPV to budowanie pokolenia wolnego od tych zakażeń i od ciężkich chorób oraz przedwczesnej śmierci spowodowanych nimi. Jednak najpierw trzeba przeciwdziałać dezinformacji.
– Kiedy mówimy o młodym pokoleniu, nie sposób pominąć skali dezinformacji medycznej. Walka z dezinformacją często polega na reagowaniu na pojawiające się fałszywe informacje. To potrzebne, ale samo dementowanie fake newsów ma zwykle mniejszy zasięg. Potrzebujemy spójnej narracji, szczególnie wśród młodego pokolenia. Młody człowiek może chcieć się zaszczepić, ale trafia na mur w postaci rodziców. Dlatego chcemy uruchomić program młodzieżowych ambasadorów profilaktyki HPV. Jeśli obowiązkowe szczepienia przeciwko HPV wejdą w życie, powinna im towarzyszyć szeroka kampania informacyjna – podkreślał z kolei Dominik KUC, założyciel Fundacji Półtorej Minuty.
Obawy dyrektorów
Grzegorz Święch, prezes i współzałożyciel Fundacji OFF School, podkreślał, że dezinformacja i naciski rodziców powodowały do tej pory obawy wielu dyrektorów szkół, jeśli chodzi o organizowanie szczepień przeciwko HPV na terenie zarządzanych przez nich placówek edukacyjnych.
– Z jednej strony mamy dyrektora szkoły, który odpowiada za to, co się dzieje na jej terenie. Z drugiej strony jest proces medyczny, za który odpowiada personel medyczny. Bardzo ważna jest również edukacja. Najlepszym sposobem walki z dezinformacją jest właściwa informacja i edukacja oparta na nauce oraz dowodach.
Wiedzę budujemy od samych podstaw, od samej szkoły, czyli najlepszym elementem walki z dezinformacją jest właściwa informacja. Kiedy w szkole będziemy mieć tę świadomość, to dyrektorzy też będą bardziej odważni, bo ja się absolutnie nie dziwię dyrektorom, którzy dostają pismo przedsądowe, wezwanie w jakiejś małej miejscowości, że oni się tego boją, bo mając niejasność, twierdzą, lepiej się w to nie będę angażował. Zachowawczość będzie powodowała, że będę mieć też spokojniejszy sen – mówił Grzegorz Święch.
Anna Kaczmarek
Organizator
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu