Bąk: Nowy rząd? Ludzie z Kii byliby najlepsi
W tym miejscu piszę zazwyczaj o
zwierzętach, sprzęcie AGD, moich dzieciach, cudzych
żonach, chorobach wenerycznych, piciu i dopiero
gdzieś w ostatnim akapicie pojawia się
samochód. Jedynym tematem, którego nie dotykam,
jest polityka – unikam jej jak nielegalny imigrant
kontroli paszportowej. Dziś jednak zrobię
wyjątek. Dlaczego? Bo ostatni tydzień
poświęciłem na prześledzenie
programów wszystkich partii i doszedłem do smutnego
wniosku: nie ma ani jednego komitetu, przy którego
pomysłach zatrzymałbym się chwilę
dłużej i stwierdził: „O! To jest
to, czego oczekujemy ja i moja rodzina”.