Wiem, że paskudnie jest cieszyć się z nieszczęścia drugiej osoby, ale od dawna nic nie sprawiło mi tyle radości jak informacja o tym, że biznesmen mający 17 mieszkań w Warszawie i żyjący z krótkoterminowego najmu prosi ludzi w internecie o pomoc.
Rynek mieszkaniowy w Polsce, szczególnie w największych miastach, to patologia. Młodzi ludzie, którym zabrakło szczęścia i nie są dziećmi bogaczy oraz niemożliwe jest prowadzenie życia rentiera w wieku 30 lat, muszą przez kilka lat odkładać pieniądze, by móc przez kolejne kilkadziesiąt lat spłacać swoje, za ciasne już po narodzinach drugiego dziecka, mieszkanie.
Jednocześnie inwestycja w nieruchomości uchodzi za jedną z najpewniejszych polis na przyszłość, więc ci, którzy mają pieniądze, kupują mieszkania. I moglibyśmy powiedzieć, że tak działa wolny rynek, gdyby nie to, że ten wolny rynek wszedł już w patologiczne stadium.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.