Krewki kibic niech nie liczy na odszkodowanie

12 czerwca 2008

Piłkarski kibic, który wybrał się za granicę, by oglądać mecze Euro 2008, lepiej niech unika bójek. Jeśli przyjdzie mu do głowy wziąć udział w jakiejś z nich, to nawet mając dobre prywatne ubezpieczenie na wyjazd, może zapomnieć o odszkodowaniu – przypominają ubezpieczyciele.

Kibicu - biłeś się, płac sam za siebie

Firmy ubezpieczeniowe, w odróżnieniu od banków, na ogół nie przygotowywały specjalnej oferty dla miłośników piłki nożnej, którzy postanowili pojechać do Austrii czy Szwajcarii. Standardowo tacy klienci mogli wykupić zwykłe ubezpieczenie kosztów leczenia za granicą, tylko Generali i Ergo Hestia postanowiły przyszykować coś więcej dla kibiców. Niezależnie jednak, czy specjalna oferta była dostępna czy też nie, wszyscy przestrzegają: jeśli turysta widzi bójkę, niech ucieka jak najdalej, a już w ogóle niech zapomni o pomysłach, by sprowokować jakąś zawieruchę, włączyć się w nią, szczególnie po spożyciu alkoholu. Polisy turystyczne nie są drogie, ale zawiniony udział w awanturze definitywnie wyklucza odpowiedzialność ubezpieczyciela. Z jednym wyjątkiem – jeśli ktoś przypadkowo został pobity. W pozostałych przypadkach wydane na ubezpieczenie pieniądze pójdą po prostu na marne.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: GP

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.