Można drwić z ekonomistów, że próbują wszystko wyceniać, ale w polityce gospodarczej każdego dnia decyduje się o życiu i śmierci. Nie chodzi tylko o sławetne 2 mld zł przeznaczane rocznie na TVP zamiast na np. onkologię. Każdego roku, ustalając budżet NFZ i wysokości kontraktów dla szpitali, określamy, na leczenie których pacjentów nie będzie wystarczających środków. Decydując się na miks energetyczny z dominacją węgla wskazujemy liczbę śmierci z powodu chorób układu oddechowego. Zaś ustalając wydatki na remont dróg i określając wysokość mandatów, regulujemy liczbę zabitych w wypadkach. Czy podejmując takie decyzje, nie warto choć rozważyć, ile warte jest ludzkie życie?

Przydatne przybliżenie tej wartości można uzyskać, badając nasze preferencje. W uproszczeniu: biorącym udział w badaniu przedstawia się dwie opcje – droższą, w której zachodzi niższe prawdopodobieństwo śmierci w ciągu najbliższego roku, i tańszą, to najczęściej status quo. Skłonność do zapłacenia za obniżenie ryzyka śmierci ujawnia informację o tym, jak wyceniamy ludzkie życie.

Pozostało 91% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.