Im bliżej polskiej prezydencji w UE, tym bardziej mnożą się problemy – aresztowanie szefa MFW, spór o to, czy dalej łożyć na Grecję, czy pozwolić jej zbankrutować. W lipcu, kiedy wystartujemy w tej roli, możemy tkwić już w epicentrum fundamentalnego sporu o przyszłość Wspólnoty. Prezydencja i jej cele staną się przy nim mało znaczącym epizodem. Nie próbujmy więc stroszyć piórek, i tak nikt nie zauważy naszego pokazu, raczej rozumnie manewrujmy, by w decydującej chwili wesprzeć obóz zwycięski i wynegocjować z nim ile się da.
To zły czas, by dobrze się zaprezentować i osiągnąć swoje cele: zdobyć wsparcie dla Partnerstwa Wschodniego, solidarnej polityki energetycznej i ruszyć z miejsca raczkującą europejską politykę obronną. Sytuacje krytyczne nie sprzyjają rozgrywaniu polityki w stabilnych ramach, nastał czas drapieżników, czyli najsilniejszych graczy, co pokazały Francja i Niemcy, gdy ważył się los bailoutów dla Irlandii i Grecji. Przywódcy krajów sprawujących prezydencję, a nawet przewodniczący Rady Unii, nie mieli wiele do powiedzenia.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
