Wystarczył nieco dłuższy wzrost i odbudowywanie strat, byśmy zaczęli słyszeć, że osiągane właśnie zyski są pochodną doświadczenia zarządzających.
Po kolejnym miesiącu wzrostów i kilkudziesięciu procentach wyżej na indeksach giełdowych znów powracają znane zachowania i teksty. Jeszcze nie tak dawno słyszeliśmy, że rynek stał się wyjątkowo nieprzewidywalny, rządzą na nim wyłącznie emocje, należy powoli budować portfel akcji – kupując partiami oraz cały zestaw innych sformułowań, które – jeśli wypowiadał je np. zarządzający funduszem – oznacza w gruncie rzeczy jedno: to nie moja wina, to rynek. Wystarczy jednak nieco dłuższy wzrost i odbudowywanie strat (w portfelu o niemal niezmienionym składzie), byśmy zaczęli słyszeć, że osiągane właśnie zyski są pochodną doświadczenia, dobrego wyboru spółek, czyli krótko mówiąc – jeśli tracimy, to winny jest rynek, jeśli zarabiamy, to dzięki naszym umiejętnościom.
Mechanizm znany w psychologii, na rynku widoczny często w dość drastycznej formie (czy pamiętacie może państwo jakiś ranking największych nieudaczników w czasie bessy? Bo pewnie przypominacie sobie zestawienia najlepszych).
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.